Belka - przyjaciel recznej
Handball.pl
A A A
Podrażnione Vive rozprawiło się z Gwardią - kielczanie w finale
18.05.2019 19:16 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce jako pierwsi zameldowali się w finale PGNiG Superligi. Kielczanie pokonali Gwardię Opole 37:28, z którą w pierszym meczu półfinałowym sensacyjnie przegrali jedną bramką (31:32).

  

Vive nie pozostawiło wątpliwości i pewnie awansowało do finału MP (Fot. PGE Vive Kielce)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Kielc:

 

Ależ zawziętość buzowała w żyłach opolan od pierwszych chwil tego spotkania. Podopieczni Rafała Kuptela zdawali sobie sprawę, że stoją przed szansą historycznego wydarzenia, kolejnego po tym, jak we wtorek pokonali nasz zespół 32:31, przerywając serię stu trzech zwycięstw PGE VIVE Kielce w polskiej lidze. Nasi zawodnicy też jednak od samego początku chcieli coś udowodnić.

 

Na parkiecie było gorąco, emocje udzielały się obu ekipom. Po świetnych kilku minutach gości, którzy po trzech bramkach Jędrzeja Zieniewicza prowadzili 3:2. Wtedy jednak Blaz Janc wespół z Luką Cindriciem postanowili rozruszać nieco bardziej naszych rywali w błyskawicznym tempie wyprowadzając żółto-biało-niebieskich na prowadzenie 6:3.

Powoli zaczynał się „odjazd”. Na nasze szczęście Adam Malcher nie miał dziś takiej formy jak we wtorek, a jego kolegów z pola chyba powoli przerastała presja dzisiejszej szansy. Opolanie gubili piłkę, obijali się o naszą defensywę lub o dobrze dysponowanego Vlada Cuparę, który w dwudziestej minucie spotkania miał skuteczność 45%. PGE VIVE prowadziło już 14:7 uskuteczniając kontrę za kontrą.

Na niecałe osiem minut przed końcem pierwszej połowy o czas poprosił trener Rafał Kuptel. Jego zespół przegrywał 8:16 i ewidentnie pogubił się na parkiecie. Nie pomogło, bo z kolei kielczanie wrócili na poziom, do którego przyzwyczaili nas przez cały sezon. Na przerwę schodziliśmy prowadząc 21:13.

Druga połowa to festiwal kontr kielczan. Po jednej z nich rozpędzony Blaz Janc aż wpadł w fotografów siedzących na ławeczce za linią końcową boiska. Jego akcja dała naszej drużynie prowadzenie 28:19. W obronie opolanie uderzali w kielczan niczym w beton. W czterdziestej trzeciej minucie za trzecią dwuminutową karę z meczem pożegnał się Arciom Karalok.

Nasz zespół utrzymywał mniej więcej dziewięcio-, dziesięciobramkową przewagę. Grę kielczan napędzały kontry Angela Fernandeza i Blaza Janca, a sporo trafień z drugiej linii dokładał też Uladzislau Kulesh. W zespole Gwardii najskuteczniejszy był Patryk Mauer, który poza bramkami z gry regularnie pokonywał naszych bramkarzy także z linii siódmego metra.

 

Na kilka minut przed końcem, gdy przewaga naszej drużyny ustabilizowała się na poziomie dziesięciu goli publiczność zgromadzone w Hali Legionów zaczęła skandować „Finał jest nasz”. Istotnie, wiadome już było, że kolejny finał ligi jest nasz, a w przyszłym tygodniu zaczniemy bój o szesnasty w historii tytuł Mistrza Polski. Ostatecznie mecz z Gwardią Opole wygraliśmy 37:28.

 

Widziane z Opola:

 

Początek meczu w Kielcach należał do Jędrzeja Zieniewicza, który szybko zdobył trzy gole, ale potem karty rozdawali już tylko gospodarze. Przede wszystkim zneutralizowali oni głównej atuty Gwardii - zupełnie skrzydeł nie mogli rozwinąć rozgrywający Antoni Łangowski i obrotowy Mateusz Jankowski, na czym wyraźnie straciła ofensywa naszego zespołu.

Po stronie Vive doskonale prezentowali się m.in. Chorwat Luka Cindric czy Słoweniec Blaz Janc. Przeciwko ich rzutom, ale nie tylko, zbyt wiele do powiedzenia nie mieli obaj bramkarze Gwardii - Adam Malcher i Mateusz Zembrzycki, dzięki czemu na półmetku rywale wygrywali już 21-13.

Przy takim obrocie spraw, druga część gry nie przyniosła już ze sobą praktycznie żadnych emocji. Obaj trenerzy postawili w niej na sprawdzenie różnych ustawień personalnych, długimi fragmentami oszczędzając swoich kluczowych zawodników. Wygrana kieleckiej drużyny ani przez moment nie była zagrożona i ostatecznie wygrała ona różnicą dziewięciu trafień.

Swojego rywala w meczu o 3. miejsce poznamy w niedzielę. Wielce prawdopodobne, że będzie nim MMTS Kwidzyn, który w pierwszym meczu półfinałowym uległ u siebie Wiśle Płock aż 13-25.

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Ciężko powiedzieć, czy to Gwardia była dziś słabsza, czy my byliśmy lepsi. I we wtorek, i dzisiaj Gwardia była dobra. I we wtorek, i dzisiaj my graliśmy dobrze, tylko dzisiaj byliśmy trochę bardziej wypoczęci.

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Chyba PGE VIVE było dzisiaj lepsze, choć uważam, że Gwardia też zagrała na dobrym poziomie, postawiła twarde warunki, ale my zagraliśmy zdecydowanie lepsze spotkanie niż we wtorek i zdecydowanie wygraliśmy. Mimo, że wynik jest wysoki, musieliśmy się trochę natrudzić, by odskoczyć na spokojną liczbę bramek, wcale nie był to łatwy rewanż.

Rafał Kuptel, trener Gwardii Opole: Nie narobiliśmy sobie apetytu po pierwszym meczu, ale byliśmy dumni, że udało nam się go wygrać jedną bramką. To była pierwsza połowa, tu przyjechaliśmy z nastawieniem, by zagrać jak najlepszy mecz, ale PGE VIVE pokazało swoją klasę i zasłużenie awansowało do finału. Kielczanie byli dzisiaj zdecydowanie lepszym przeciwnikiem niż u nas w Opolu.

Mateusz Jankowski, obrotowy Gwardii Opole: Nie miało tak być, mieliśmy swoje marzenia, ale przewidywaliśmy ten scenariusz. Chcieliśmy powalczyć i trochę się udawało, ale później zajęliśmy się chyba czymś innym niż graniem, za bardzo skupiliśmy się na tym, co gwizdali sędziowie. To było niepotrzebne i wybiło nas z rytmu. Przegraliśmy dziewięcioma bramkami. Myślę, że gdybyśmy byli cały czas skoncentrowani, to wynik mógłby być lepszy. Cieszy fakt, że staraliśmy się, jak mogliśmy, oddaliśmy całe zdrowie. Walczymy dalej, jeszcze mamy coś do ugrania. Dla nas pierwsza wygrana to było coś wspaniałego, cieszymy się z tego. Jeden mecz na sto się trafi, by wygrać z taką drużyną, ale by zrobić to dwa razy, to już trzeba być świetnym zespołem.

 

PGE VIVE Kielce - Gwardia Opole 37:28 (21:13)

 

VIVE: Cupara, Ivic - Janc 7, Kulesz 6, Fernandez 5, Dujszebajew 4, Bis 3, Jachlewski 3, Moryto 3, Cindric 2, Lijewski 2, Jurkiewicz 2, Karalek, Mamic

Gwardia: Malcher, Zembrzycki 1 - Mauer 8, Zieniewicz 6, Jankowski 3, Siwak 3, Klimków 2, Łangowski 2, Zarzycki 2, Morawski 1, Lemaniak, Milewski, Skraburski, Tarcijonas, Zadura

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Akademia Gniezno
Koszulka box 4 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens