MHA - belka nowa
Handball.pl
A A A
Szczypiornistka z Polski brytyjską olimpijką?!
17.10.2011 07:00 Źródło: Handball.pl
komentarzy 8
Dorota Basta to jedyna polska piłkarka ręczna, która ma jeszcze szansę na występ w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie. Pochodząca z Nowego Sącza szczypiornistka opowiedziała Handball.pl między innymi o tym, jak trafiła do reprezentacji Wielkiej Brytanii, z którą od kilku tygodni trenuje z nadzieją na największą życiową przygodę każdego sportowca. 
 
Dorota Basta - jedyna Polka, która może zagrać w przyszłorocznym turnieju olimpijskim piłkarek ręcznych (fot. archiwum prywatne)
Handball.pl: Na początek może przedstaw się w kilku zdaniach wszystkim sympatykom piłki ręcznej w Polsce...
 
Dorota Basta: - Mam 26 lat i pochodzę z Nowego Sącza. Od sześciu lat mieszkam w Anglii, gdzie gram w piłkę ręczną i pracuję. Przyjechałam tutaj zaraz po napisaniu matury, w poszukiwaniu pracy, by w ten sposób zarobić na studia. Z upływem czasu plan się jednak zmienił. Postanowiłam zostać dłużej niż tylko na okres wakacji. (śmiech) 
 
Gdzie i kiedy rozpoczęła się twoja przygoda z piłką ręczną?
 
- Styczność z piłką ręczną miałam już od najmłodszych lat. Starsza siostra, również szczypiornistka, zabierała mnie ze sobą jako dziecko na treningi. Można powiedziec, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. (śmiech) Grać zaczęłam, gdy miałam jedenaście lat, w szkole podstawowej, do której uczęszczałam, a później kontynuowałam grę - na pozycji rozgrywającej - w Beskidzie Nowy Sacz. Przyznam, że miałam kogo podpatrywać i od kogo się uczyć, bo moją starszą koleżanką - beskidzianką była choćby Iwona Niedźwiedź.
 
Czy możesz się pochwalić jakimiś sukcesami, choćby w drużynach juniorskich?
 
- Osiągnięcia, sukcesy, hm... Byłam najlepszą zawodniczką kilku turniejów, często zdarzało się, że byłam w najlepszej siódemce zawodów, grałam w kadrze Małopolski, a gdy miałam piętnaście lat zostałam powołana do reprezentacji Polski. Niestety nie wykorzystałam szansy i nie pojawiłam się na zgrupowaniu. Cóż... w wieku kilkunastu lat podejmowanie poprawnych decyzji nie było moją mocną stroną. (śmiech) Do tej pory zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy nie zrezygnowała... Ale nie ma co już gdybać. Teraz dostałam drugą szansę i mam zamiar ją wykorzystać w stu procentach.
 
Czy trudno było porzucić granie w piłkę ręczną i wyjechać na Wyspy Brytyjskie?
 
- Bardzo cieżko było mi znieść zaprzestanie gier i treningów. Wyjeżdżając do Anglii zdawałam sobie bowiem sprawę, że nie będzie mi łatwo znaleźć nową drużynę. W Polsce trenowałam codziennie i byłam bardzo przywiązana do beskidzianek, więc przykro mi było, gdy rozstawałam się z parkietem.
 
Czym zajmowałaś się po przyjeździe do Leeds, jeśli to nie jest tajemnica? (śmiech)
 
- Na początku mojego pobytu pracowałam w miejskiej kafejce "The Lakeside Cafe". Mój angielski wtedy nie był dobry i nie było łatwo znaleźć pracę. Z upływem czasu, kiedy podszkoliłam język, zaczęłam szukać lepiej płatnej pracy i znalazłam ją w księgowości tamtejszego dziennika "Yorkshire Evening Post". Dodatkowo jako wolontariusz podjęłam się trenowania męskiej drużyny piłki ręcznej z Leeds Meet University.  
 
Czyli nie od razu rozpoczęłaś poszukiwania drużyny, w której mogłabyś dalej grać w piłkę ręczną?
 
- Nie, bo trochę czasu zajęło mi oswojenie się z otoczeniem. (śmiech) I jak już wcześniej wspomniałam bariera językowa uniemożliwiała mi poszukiwania. Drużynę znalazłam po dwóch latach pobytu w Leeds. Kiedy skontaktowałam się z tamtejszym trenerem i zostałam zaproszona na trening, byłam wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. (śmiech). Myśl, że powrócę na parkiet nie dawała mi spokoju. Nie mogłam się doczekać, kiedy znowu zacznę grać. Treningi odbywały się tylko dwa razy w tygodniu, a mecze rozgrywane były co drugi, a czasami nawet co trzeci weekend. Nie mogłam się doczekać każdego treningu. Ponowny powrót do grania to była moja najlepsza decyzja.
 
Uchyl może trochę rąbka tajemnicy. Jak doszło do tego, że otrzymałaś powołanie do reprezentacji Wielkiej Brytanii, która przygotowuje się do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Londynie?
 
(...) Gdy miałam piętnaście lat zostałam powołana do reprezentacji Polski. Niestety nie wykorzystałam szansy i nie pojawiłam się na zgrupowaniu. Cóż... w wieku kilkunastu lat podejmowanie poprawnych decyzji nie było moją mocną stroną...
Dorota Basta
- Poszukiwania dziewczyn do reprezentacji odbywały się już od bardzo dawna. Ja dostałam swoją szansę we wrześniu 2010 roku, bo wtedy właśnie mogłam zacząć się starać o brytyjski paszport. Pod koniec 2010 roku dostałam wiadomość od federacji British Handball z zaproszeniem na zgrupowanie, które odbyło się w Liverpoolu. Po trzech dniach pobytu powiadomiono mnie o nadchodzącym obozie w Holandii, na który zostałam powołana. To oznaczało, że dostałam sie do reprezentacji i wręcz nie mogłam w to uwierzyć!
 
- Pomyślałam, że to moja druga szansa i tym razem nie mogę tego zaprzepaścić. Trenowałam ciężko i dawałam z siebie wszystko na każdych zajęciach. Po kilku miesiącach złożono mi propozycję nie do odrzucenia. Chodziło o przeprowadzkę do Londynu, by podjąć się treningów wraz z szeroką kadrą Wielkiej Brytanii, przygotowującą się do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Program zajęć kadry, który przedstawiła mi brytyjska federacji piłki ręcznej, bardzo mnie zainteresował i oczywiście się zgodziłam. 
 
Od kiedy więc trenujesz z reprezentacją Wielkiej Brytanii? Opowiedz trochę jak wyglądają wasze przygotowania...
 
- Program rozpoczął się w maju 2011 roku, ale ja z powodu kontraktu w miejscu pracy i mieszkania w Leeds, musiałam zaczekać z przeprowadzką do końca lipca. Moim pierwszym dniem w stolicy Anglii był 27 lipca, dokadnie rok przed rozpoczęciem igrzysk. (śmiech)
 
- Nasze treningi odbywają się dwa razy dziennie - od poniedzialku do piatku, a w sobotę gramy sparing. Trenujemy na bardzo wysokich obrotach. Siłownia, treningi metaboliczne, gra w piłkę ręczną i tak przez całe sześć dni w tygodniu. Wszystkie mieszkamy w pobliżu Crystal Palace National Sport Centre, gdzie mamy zajęcia każdego dnia. Jest nas w sumie dwadzieścia dwie, a podczas igrzysk zagra tylko czternaście zawodniczek. Możesz więc sobie wyobrazić jak wielka rywalizacja się tu odbywa. Do samego końca nie wiemy przecież, kto zostanie powołany. Dopiero na miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk przekonamy się, która z nas będzie w tej szczęśliwej "czternastce". Dlatego na każdym treningu dajemy z siebie nawet więcej niż sto procent. 
 
- Są tu zawodniczki, które poświęciły się całkowicie piłce ręcznej. Niektóre pięć lat temu wyjechały do Danii lub Norwegii, by zacząć już przygotowania do igrzysk. Niestety na tę dyscyplinę sportu nie ma zbyt dużych funduszy na Wyspach, a indywidualnego sponsora nie jest łatwo znaleźć, więc muszę w międzyczasie również pracować. Oczywiście nie było latwo dostosować godzin pracy do naszego intensywnego trybu życia. Na szczęście firma inżynierska Global Atkins, która zaangażowana jest w budowę wioski olimpijskiej, zatrudniła mnie w ramach sponsoringu i dopasowała obowiązki do mojego rozkładu zajęć. Pracuję więc trzy dni w tygodniu w ramach mojego "wolnego" czasu.
 
Do rozpoczęcia igrzysk w Londynie pozostało niewiele ponad dziewięć miesięcy. Jak prezentują się obiekty przygotowane na to wielkie święto sportowców? Czy miałaś już okazję poznać je od środka?
 
- Tak. Miałam już okazję zwiedzić całą wioskę olimpijską i muszę przyznać, że rośnie ona w oczach. Za każdym razem, gdy tam jestem, powstaje coś nowego. Budowa idzie pełną parą. Handball Arena jest po prostu idealna, oświetlenie, parkiet i cała reszta prezentuje się znakomicie. Miałyśmy już okazję trenować kilka razy w tym obiekcie i naprawdę robi ogromne wrażenie.
 
Wydaje się, że jesteś dość blisko udziału w igrzyskach olimpijskich, a to przecież marzenie każdego sportowca...
 
- Jak już wcześniej wspomniałam, nie wiem jeszcze czy pojawię się na tej wspaniałej imprezie. Na razie wolę nie myśleć o tym i chcę się skupić na ciężkich treningach. Dam jednak z siebie wszystko, by przeżyć wielką olimpijską przygodę w Londynie. Jeśli znajdę się wśród czternastu reprezentantek Wielkiej Brytanii, które dostąpią zaszczytu występu w igrzyskach, to wówczas chętnie podzielę się swoimi wrażeniami. (śmiech) Jednak sam fakt, że w ogóle mam taką szansę i że tutaj jestem, to już jest dla mnie wielkie wyróżnienie.
 
Kobiecej reprezentacji Polski nie udało się wywalczyć awansu na igrzyska olimpijskie w Londynie, ale już za kilka tygodni będziesz mogła spotkać biało-czerwone w stolicy Anglii... 
 
- Rzeczywiście 23 listopada w olimpijskiej arenie rozpocznie sie turniej London Handball Cup z udziałem sześciu drużyn narodowych - Angoli, Austrii, Chin, Polski, Słowacji i Wielkiej Brytanii. Z jednej strony marzę, by podczas tej imprezy doszło do rywalizacji brytyjsko-polskiej, bo to oznaczałoby, że będziemy walczyć o podium. (śmiech)  A z drugiej strony... chciałabym kibicować obu drużynom a w takim meczu nie byłoby to łatwe, prawda? (śmiech)
 
- Ja niestety nie zagram w tej imprezie i tylko z trybun będę mogła oglądać spotkania. Dopóki nie mam brytyjskiego paszportu, nie biorę udziału w oficjalnych meczach i turniejach. A więc jeszcze na jakiś czas muszę uzbroić się w cierpliwość. (śmiech) Poza tym nie wiadomo czy byłabym powołana na te zawody, bo przecież w protokole nie ma miejsca dla dwudziestu dwóch zawodniczek. A ciężko się przebić do drużyny takiemu "świeżakowi" jakim jestem. (śmiech) Przecież dziewczęta grają już ze sobą parę lat, a ja trenuję z nimi od niedawna.
 
Gdy rozmawiasz z brytyjskimi kadrowiczkami, to jaki cel w turnieju olimpijskim sobie stawiacie?
 
- Nasz cel to gra w ćwierćfinale. Jasne, że każda z nas chciałaby zakończyć igrzyska z medalem na szyi, ale musimy myśleć realistycznie. Przecież w Londynie wystąpi dwanaście najlepszych drużyn z całego globu, a Wielka Brytanie jest bardzo daleko w światowym rankingu. Tutaj piłka ręczna to nowość dla wszystkich. Ludzie w większości naprawdę nie mają pojęcia co to za dyscyplina. W naszej drużynie jest kilka zawodniczek, które zaczęły grać w handball dopiero sześć lat temu. 
 
- Jak na razie nasza drużyna składa się z zawodniczek, które posiadają brytyjski paszport, ale wiekszość pochodzi z innych krajów. Przygotowują się więc Norweżki, Dunki, Francuzki, Niemka, Włoszka, Szwajcarka, no i ja Polka, a w drużynie jest tylko sześć rodowitych Angielek. 
 
A co będzie potem, jeśli to marzenie o występie na igrzyskach się już spełni? Planujesz za jakiś czas powrócić do Polski?
 
- Chciałabym wrócić na jakiś czas do Ojczyzny. Stęskniłam się za Nowym Saczem. Może zdecyduję się wreszcie na rozpoczęcie studiów i będę kontynuowała grę na parkiecie. (śmiech). To na razie taki mój cichy plan. Przyznam bowiem, że nie zdecydowałam jeszcze do końca, co zrobię za rok.
 
Na sam koniec. Co możesz powiedzieć o środowisku brytyjskiej piłki ręcznej? Jak wyglądają rozgrywki? Jak możesz porównać ich poziom ze szczypiorniakiem w Polsce?
 
- Piłka ręczna w Wielkiej Brytanii nie jest jeszcze popularna. Jest niewiele drużyn w tutejszej lidze i poziom jest niski. Większość zawodniczek czy zawodników to obcokrajowcy, z różnych zakątków świata. W lidze męskiej można spotkać szczypiornistów pochodzących choćby z Jordanii czy Litwy. Naprawdę jest tu ogromny miks kulturowy. Oczywiście jest o wiele lepiej niż było jeszcze trzy lata temu i dyscyplina rozwija się w bardzo szybkim tempie. Piłka ręczna została wprowadzona do szkół podstawowych i także dzięki temu powstaje coraz więcej nowych drużyn.
 
Pozostaje mi życzyć powodzenia oraz zapału do ciężkiej pracy na treningach. I tego byś za kilka miesięcy udzielała wywiadów w Handball Arenie, nie tylko polskim dziennikarzom, po zakończeniu meczów w turnieju olimpijskim. (śmiech)
 
- Dziekuję bardzo. I trzymaj kciuki, by tak się właśnie stalo. Przy okazji chciałabym pozdrowić wszystkich miłośników piłki ręcznej w Polsce i za granicą. (śmiech) 
 
Trzymanie kciuków gwarantuję jak Bank of England. (śmiech) Jeszcze raz - powodzenia!
 
Rozmawiał: Piotr Wojtowicz
Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 10 (10 głosów)
 
podziel się artykułem
8
jest szansa na pierwszy historyczny występ ;))
vertykal | *.245.213.9 | 17.10.2011 10:37
polskiej pillkarki recznej na igrzyskach! Oby sie udało, trochę idzie sladami Wentyla, kiedy grał w Deutchlandzie
zero szacunku dla takich ludzi
slayer | *.range86-162.btcentralplus.com | 17.10.2011 19:04
Sam mieszkam w UK ale jestem Polakiem i nigdy bym się nie zdecydował na reprezentowanie obcego kraju.Myślę ,że gra dla obcej reprezentacji jest przejawem braku szacunku dla własnej ojczyzny.Ja mam szacunek np dla Massimo Boninniego- w latach 80-tych grał w Juventusie, mógł grać w reprezentacji Włoch, jednak odmówił gdyż był obywatelem San Marino.W meczu reprezentacji zagrał dopiero jako chyba 40-tolatek kiedy powstała kadra San Marino - nie liczyły się spodziewane sukcesy tylko szacunek dla własnego kraju i rodaków.
BRAWO!BRAWO!BRAWO!
K.M | *.net.autocom.pl | 17.10.2011 19:42
Trzeba cały czas próbować spełniać swoje marzenia!Należy się duży podziw takiej odważnej dziewczynie!Powodzenia!
mylisz pojęcia kolego
delta mekong | *.warszawa.vectranet.pl | 17.10.2011 19:54
Dziewczyna ma szanse zagrac na Igrzyskach Olimpijskich, czego nie doświadczyła żadna polska szczypiornistka, bo niestety nasza kadra znów nie dała rady awansowac do IO. Taka jest prawda. nie ma co czekać. Dla niej to bedzie pewnie przygoda życia, bo Brytyjki nic nie zwojują pewnie na IO, a reprezentacją muszą wystawić jako organizatorzy. Zanim oskarżysz kogoś o zdradę Polski, pomysl ilu polaków nakręciło lewe lody w tym kraju. To jest zdrada ojczyzny , a nie pomoc Brytolom w zagraniu na IO...
slayer ty masz cyba 1% mózgu
kibic | *.range109-150.btcentralplus.com | 18.10.2011 17:02
gościu skąd ty jesteś i co sobą reprezentujesz? żenada!
PINESIA DO BOJU
TRENER JACEK | *.2bite.net | 21.10.2011 10:27
NIE MARTW SIE PINESIU TA OPINIA TEGO PANA ! PAMIETAJ ZAWSZE CI MOWIONO GRAJ JAK NAJLEPIEJ A ZE TERAZ JEST SZANSA ABY 1 POLSKA PILKARKA RECZNA ( CUDOWNIE BY BYLO ZE JEST Z NOWEGO SACZA - Z MKSU BESKID NOWY SACZ Z KTOREGO SEKCJE PILKI RECZNEJ ZLIKWIDOWANO GDZIE UCZYLAS SIE GRAC W PILKE RECZNA I GRALAS Z NIM TYLE CZASU NA BOISKACH KRAJOWYCH I ZAGRANICZNYCH ! NIE MARTW SIE OPINANIMI PRACUJ DALEJ TAK JAK ZAWSZE POTRAFIALS NAJLEPIEJ ! POWODZENIA W PRACY PRZED OLIMPIADA ZYCZY TRENER JACEK GOMULEC
już dwie polskie piłkarki ręczne grały na IO
dana | *.dyn.cm.kabsi.at | 21.10.2011 18:03
Zgadzam się, że Dorota Basta jest jedyną polska piłkarka ręczna, która ma jeszcze szansę na występ w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie, ale na pewno nie pierwszą w historii!!! W reprezentacji Austrii grała na IO w 1984 w Los Angeles Teresa Zielewicz, a w 1992 w Barcelonie Teresa Żurowska. A co do szacunku do własnej ojczyzny, to na pewno gra w innej reprezentacji go nie wyklucza. Dorota: życzę wspaniałych przeżyć na Igrzyskach Olimpijskich, nie zmarnuj tej szansy!
:)
j.s | *.lds-bng-011.adsl.virginmedia.net | 11.01.2012 22:44
zycze powodzenia i oby do przodu sama gralam w pilke reczna i zmarnowalam swoja szanse tak samo jak ty, teraz mieszkam na Wyspach i mam nadzieje ze tez kiedys dostane swoja szanse na powrot na parkiet..... tobie zycze mnustwo bramek i wykorzystaj ta szanse na tyle ile bedziesz dala rade :)... powodzenia xxx
Wapol
Nowa Erima
www.czesciauto24.pl
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens