Belka - przyjaciel recznej
PGNiG Superliga (M)
A A A
Handballowe nerwy w Zabrzu - Górnik przegrał z MMTS-em (wideo)
07.02.2017 21:11 Źródło: inf. własna/Górnik Zabrze/MMTS Kwidzyn
komentarzy 0

Sportowy dreszczowiec w Zabrzu. W meczu 16. kolejki PGniG Superligi piłkarze reczni NMC Górnika Zabrze przegrali z MMTS-em Kwidzyn 28:29. Spotkanie okazało się, szczególnie w drugiej połowie prawdziwą wojną nerwów.

 

Górnik przegrał, bo zagrał słabiej w drugiej połowie (Fot. HandballZabrze.pl)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Zabrza:

Goście wyszli na pierwsze prowadzenie dopiero, gdy zabrzanie zgubili tempo kolejnej kontry. Wydawało się, że MMTS powiększy przewagę. Na wysokości zadania stanął jednak Mateusz Kornecki, który wychodząc do piłki zdołał ją odbić, ale chroniąc ją do czasu nadbiegnięcia kolegów dopuścił się faulu skutkującego dwoma minutami kary. Jego miejsce zajął Martin Galia. Ten choć podyktowanego karnego nie obronił, ale za to odbił kontrę Kamila Kriegera.

Widać było, że największym problemem gospodarzy jest przebicie się przez wyjątkowo twardą obronę Kwidzynian. Zawodnicy przyjezdnych grali skutecznie w obronie, walcząc o każdą piłkę. Impas strzelecki Górnika próbował przerwać Michał Adamuszek, ale wyrównać się udało dopiero Markowi Daćce po fantastycznym podaniu Iso Sluijtersa zza pleców.  Po chwili obrotowy biegnąc do kontry znów otrzymał podanie od Holendra. Kolejną kontrę wykorzystał Bartłomiej Tomczak. Tego było za wiele dla trenera Patryka Rombla, który z impetem rzucił tabliczką oznaczającą wzięcie czasu.

Zabrzanie wciąż nie ustawali w skuteczności. Choć MMTS wykorzystywał okazje z pierwszej linii, to wciąż  było za mało. Nawet kontry dzielone na raty zabrzanie wykorzystywali bezwzględnie. Mściło się również wycofywanie bramkarza, który schodził z boiska przy dwuminutowych karach, by koledzy atak mogli przeprowadzić w komplecie.  Przez całe boisko rzucali wtedy i Michał Adamuszek, i Iso Sluijters.

Trzynaste trafienie zabrzan okazało się pechowe , a szczęście się odwróciło. Gdy gospodarze wyszli nawet na pięć bramek przewagi, a goście zaczęli grać o wiele rozsądniej, wolniej, a przez to… skuteczniej. Impas nas szczęście udało się przerwać w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy. W końcu jednak fantastyczne asysty Sluijtersa i Glińkiego, celnie wykończone rzutami Saszy Buszkowa doprowadziły do wyniku 18:14.

Kwidzyn zdecydowanie ułożył się w przerwie. Grał jeszcze silniej w obronie, a kontr gospodarzy nie odpuszczał nawet na krok. Stąd też dosłownie w ostatniej chwili wyłuskana piłka z rąk Tomczaka. Kolejne błędy zabrzan w podaniach i sypiące się kary dwóch minut nie ułatwiały zadania. Choć zabrzanie wciąż prowadzili czterema-pięcioma trafieniami, atmosfera była coraz gęstsza. Bezwzględnie wykorzystywał to MMTS, rzucając trzy bramki z rzędu z trzech różnych pozycji.

Fantastycznie dysponowani Mateusz Seroka i Michał Peret prędko nadrobili przewagę gospodarzy i w 46. minucie przy wyniku 24:23 mecz rozpoczął się w zasadzie od początku. Pewien spokój wprowadziło wejście Maćka Tokaja, który z chłodną głową rozgrywał do kolegów, ale też popisał się aktem waleczności, przedzierając się do bramki. Trafił dwa razy z rzędu.

W dobrym wrażeniu gry zabrzan przeszkadzały nie tylko wyniki, ale też pech –  dwukrotnie piłka po rzutach Daćki i Tokaja nie wpadła do siatki, lecz odbijała się praktycznie na linii bramkowej. W końcu Mateusz Seroka czwartym trafieniem z rzędu doprowadził do remisu.

Ostatnie minuty zwiastowały powtórkę spotkania z Kwidzyna, gdzie gospodarze lepszą dyspozycją, wytrzymałością i skutecznością wygrali mecz. I tak faktycznie było. Fantastyczny Mateusz Seroka, świetny środek obrony i wreszcie ustalający wynik 28:29 rzut Adriana Nogowskiego odebrał nadzieje chociażby na dogrywkę. Zabrzanie mieli 30 sekund na wyrównanie.

 

Wpierw przez blok nie przebił się Iso Sluijters. Na trzy sekundy przed końcem Marek Daćko wznowił do Macieja Tokaja, a ten… także trafił w ręce rywala. – Słychać po głosie trenera ile kosztował nas ten mecz, jutro pewnie nie będzie umiał się odezwać – komentował na gorąco Adrian Nogowski z MMTSu Kwidzyn. – Bo o zwycięstwie zadecydowała postawa całego zespołu. Przegrywaliśmy pięcioma bramkami, ale udało nam się odwrócić los.

Żalu nie ukrywał również skrzydłowy Górnika, Sasza Buszkow: – Trudno oceniać na gorąco przyczyny porażki. W końcówce nie rzuciliśmy ważnych „setek”, popełnialiśmy błędy techniczne i chyba zabrakło siły – wzdychał. Jak oceniał rozegranie ostatniej akcji –  Wydaje mi się, że trzeba było rzucać po bokach, ale… zabrakło chyba czasu, żeby ułożyć akcję, wpuścić siódmego zawodnika, podjąć dobrą decyzję. Ale trudno też kogokolwiek winić..

Nieco twardszy w osądach był trener Ryszard Skutnik: – Pokazaliśmy 35 minut dobrej gry. Kontrowaliśmy, twardo graliśmy w obronie. Przy sześciu bramkach przewagi zaczęły się głupoty. Mimo wzięcia dwóch czasów, zmian zawodników, zespół szedł na żywioł. Mieli grać razem, spokojnie. A indywidualna gra „na wariata” przyniosła właśnie takie skutki. Z taką drużyną jak Kwidzyn nie można tak robić, bo oni to skrzętnie wykorzystają. Nie pomógł dzisiaj Alex, chodził za blisko obrony. Ale trudno tylko jego winić. Inni doświadczeni zawodnicy też popełniali błędy.

 

Widziane z Kwidzyna:

 

Choć mecz zaczął się od trafienia Iso Sluijtersa, to początkowo przewaga należała do zespołu z Kwidzyna. Czerwono-czarni szybko doprowadzili bowiem do wyrównania, a po dwóch skutecznych rzutach karnych wykonywanych przez Michała Potocznego wyszli na skromną przewagę 2:3. Chwilę później Marek Szpera podwyższył natomiast do prowadzenie MMTS do stanu 2:4. Warto jednak przypomnieć, że w meczu tym rywalizowały ze sobą zespoły o podobnej sile.

 

Wiadomym więc było, że różnica 1-2 bramek na tym etapie spotkania, tak naprawdę nie stanowiła o przewadze żadnej z drużyn. Od 8 minuty i stanu 4:6 dla MMTS role się bowiem odwróciły i to gospodarze nadawali ton grze. Przez kolejne 10 minut zabrzanie rzucili 10 bramek przy zaledwie dwóch trafieniach MMTS. W efekcie po 18 minutach gry Górnik prowadził we własnej hali różnicą 5 bramek - 13:8.

 

Minutę później w końcu przyszło jednak przełamanie. Najpierw trafił Marek Szpera, po czym gola zdobył również Michał Peret i różnica między zespołami zmalałą do dwóch trafień. Niestety w końcowych minutach meczu kwidzynianie dwukrotnie nie wykorzystali rzutów karnych (Seroka i Nogowski).

 

Nie mylił się natomiast Aleksander Buszkow, który dwoma trafieniami zapewnił Górnikowi prowadzenie - 18:14. Przewaga gospodarzy mogła być jeszcze większa, ale w końcówce meczu skutecznymi interwencjami popisywał się także Krzysztof Szczecina.

Niestety po przerwie grę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy w 41 minucie powiększyli swoją przewagę do 6 trafień - 22:16. Wówczas jednak kwidzynianie ponownie zwarli swe szyki, zaczęli grać nieco wolniej, do pewnej piłki. Postawili również twardą obronę, która sprawiała sporo trudności podopiecznym trenera Ryszarda Skutnika.

 

Przez kolejne 13 minut oglądaliśmy zatem znakomitą grę czerwono-czarnych. Brylował Mateusz Seroka, a skuteczną grą popisywał się także Michał Peret. Skuteczna gra kwidzynian sprawiła, że w 54 minucie MMTS odrobił straty i doprowadził do wyrównania 25:25.

 

Dwie minuty później, po golach Michała Potocznego i Pawła Gendy, goście wysunęli się natomiast na skromne prowadzenie 26:27! Niestety szybko zdobyta przewaga została stracona z taką samą prędkością. Skuteczne rzuty Iso Sluutersa i Michała Adamuszka sprawiły, że na 2 minuty przed końcem przewaga ponownie znalazła się po stronie gospodarzy - 28:27.

 

Minutę później Bartłomiej Tomczak sfaulował jednak Michała Pereta, a sędziowie podyktowali rzut karny dla MMTS. Pewnym egzekutorem okazał się Seroka i czerwono-czarni remisowali w Zabrzu 28:28.

Gdy w kolejnej akcji zabrzan Buszkow stracił piłkę trener Patryk Rombel poprosił o czas dla swojego zespołu. Do końca meczu pozostało bowiem 41 sekund, a piłka nadal należała do kwidzynian. Po skutecznej motywacji w przerwie, kolejnego gola dla MMTS zdobył Adrian Nogowski.

 

Niestety chwilę później, podczas interwencji w defensywie został ukarany przez sędziów karą 2 minut. Zdenerwowany trener Patryk Rombel nie mógł pogodzić się z decyzją arbitrów, jednak czas biegł nieubłaganie.

 

Do końca meczu pozostało bowiem 11 sekund, które dawało jeszcze szansę zabrzanom na doprowadzenie do remisu i dogrywkę. Mimo gry w osłabieniu kwidzynianie zagrali jednak niezwykle skutecznie w obronie blokując rzuty Slujitersa i Tokaja. W efekcie MMTS po raz drugi w tym sezonie pokonał zespół Górnika.

 

[wideo] Górnik TV: wypowiedzi po meczu Górnika z MMTS-em

 

 

Górnik Zabrze - MMTS Kwidzyn 28:29 (18:14)

 

Górnik: Galia, Kornecki – Niedośpial, Daćko 5, Tomczak 4, Kryński, Gromyko, Sluijters 5, Buszkow 4, Tatarincew 3, Gliński 1, Tokaj 2, Ścigaj 2, Adamuszek 2. Trener: Ryszard Skutnik

MMTS: Szczecina, Kiepulski – Genda 2, Nawrocki, Krieger 1, Peret 4, Szpera 5, Szczepański 1, Rosiak, Nogowski 3, Kiepulski, Seroka 8, Potoczny 4. Trener: Patryk Rombel

Kary: Górnik - 12 minut (Kornecki, Tomczak, Sluijters, Gliński, Adamuszek 2), MMTS - 10 minut (Genda, Peret, Nogowski, Seroka, Potoczny)

 

[wideo] Górnik TV: porażka Górnika z MMTS-em

 

 

Źródło: NMC Górnik Zabrze (handballzabrze.pl), MMTS Kwidzyn (mmts-kwidzyn.p)

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń + 1 (1 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Akademia Gniezno
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens