Belka - przyjaciel recznej
PGNiG Superliga (M)
A A A
Wisła i Vive na remis - pierwsze starcie o złoto za nami
22.05.2019 22:43 Źródło: inf. własna/PGNiG Superliga
komentarzy 0

Po kapitalnym widowisku Orlen Wisła Płock zremisowała w pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi z PGE VIVE Kielce 26:26. Rewanż w sobotę w Kielcach. sprawa tytułu jest jak najbardziej otwarta.

 

Michał Daszek po zdobyciu gola dla Orlen Wisły Płock (Fot. SPR Wisła Płock)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Płocka:

 

Początek pojedynku z kategorii wymarzonych. Kapitalna obrona, skuteczność Zigi Mlakara i w 5.min. prowadziliśmy 3:0. Każdy jednak zdawał sobie sprawę z tego, że kielczanie tak tego nie zostawią. Tym bardziej, że ci grali niesamowicie szybko i zasadzie cztery z pięciu bramek gości padło do kontrach lub szybkich wznowieniach. Mecz się szybko wyrównał, a kibice w hali i przed telewizorem oglądali kapitalne widowisko.

 

W 13.min. Michał Daszek po indywidualnej akcji ponownie wyprowadził Nafciarzy na trzy bramki przewagi, ale nie długo później nasza przewaga stopniała do jednego oczka. Każdy obserwator zauważył również, że oba zespoły grały innymi stylami – Nafciarze długo w ataku pozycyjnym, cierpliwie wypracowując swoją szansę rzutową, kielczanie natomiast szybko, bazując na kontrze i szybkim wznowieniu.

 

Bardzo długo skuteczniejsza okazywała się strategia trenera Xaviera Sabate, którego podopieczni przez większość pierwszej połowy byli bliżej zwycięstwa. Wiślacy mimo dwuminutowych kar przyśpieszyli w końcówce, wychodząc na prowadzenie 14:11 i przy takim stanie zeszli do szatni.

W drugiej połowie kielczanie postawili bardzo wymagającą obronę, która sprawiła Nafciarzom sporo problemów. Dość powiedzieć, że przez dziesięć minut trafiliśmy tylko raz, gubiąc piłkę w kilku sytuacjach, lub po prostu przegrywając pojedynek z Vladimirem Cuparą. Na nasze szczęście gubili się również kielczanie i gdy o czas poprosił trener Sabate, wynik brzmiał 15:14.

 

Niestety nasza niemoc strzelecka trwała w najlepsze i wreszcie w 42.min. na jednobramkowe prowadzenie wyszło PGE VIVE. Potwierdziło się jednak to, co mówił przed meczem Xavier Sabate - Nafciarze to drużyna wojowników i to pokazała na boisku. Wiślakom udało się odrobić straty, ale wciąż brakowało, aby przełamać mecz. Jak się okazało, brakowało zimnej krwi.

 

Grając w przewadze jednego zawodnika Wiślacy nie dość, że tracili bramki, to jeszcze nie zdobyli żadnej. W efekcie w 53.min. wynik brzmiał 20:23, a o czas poprosił trener Xavier Sabate. Odrabianie strat szło jednak bardzo mozolnie. Mimo, że ORLEN Wisła odzyskiwała piłki w obronie, to brakowało wykończenia w ataku. Przy takiej drużynie, jak PGE VIVE Kielce, to się musiało zemścić.

 

Gospodarze jednak walczyli do końca. Od stanu 23:26 ostatecznie doprowadzili do remisu 26:26. Wyrównującą bramkę na kilka sekund przed końcem spotkania zdobył Michał Daszek, przedłużając tym samym nadzieje na mistrzostwo Polski. Rewanżowy mecz w sobotę w Kielcach.

 

Widziane z Kielc:

 

Nafciarze rozpoczęli tak, jakby od razu, w pierwszych minutach chcieli uzbierać kilkubramkową przewagę i „odjechać” kielczanom w siną dal. Dwa ładne trafienia zaliczył Ziga Mlakar, poprawił Lovro Mihić i Orlen Wisła Płock prowadziła 3:0. My popełniliśmy w tym czasie kilka błędów, aż wreszcie w piątej minucie spotkania przez defensywę gospodarzy przebił się Krzysztof Lijewski. Chwilę później świetnie rozprowadzona kontra zakończona rzutem Arka Moryto dała nam drugie trafienie i przegrywaliśmy już tylko jednym golem.

Pomimo braku Tomasza Gębali płocka obrona i tak była bardzo twarda i trudna do przejścia, a trzeba przyznać, że gdy naszym zawodnikom udawało się już ją sforsować, to zawodziła celność i piłka trafiała w słupek lub minimalnie mijała się z poprzeczką. Wykorzystywali to Nafciarze, którzy w trzynastej minucie znów wyszli na trzybramkowe prowadzenie 8:5. Wtedy jednak, w swoim stylu, ciężar gry na parkiecie w zespole żółto-biało-niebieskich wziął na siebie Luka Cindrić. Chorwat wytrwale przepychał się w kierunku pola bramkowego, aż wreszcie zdobył bramkę, niwelując stratę do 6:8.

Mecz był zdecydowanie bardziej defensywny, aniżeli ofensywny, oba zespoły nie zachwycały skutecznością, zresztą całkiem nieźle sprawował się między słupkami Adam Morawski. Orlen Wisła Płock mniej więcej cały czas prowadziła dwiema bramkami. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy gospodarze mieli szansę ponownego wyjścia na trzy trafienia do przodu, ale rozpędzonego w kontrze Michała Daszka zatrzymał Vladimir Cupara. Znany doskonale z Hali Legionów rytmiczny okrzyk CU-PA-RA wypełnił Orlen Arenę, płynąc spod sklepienia, pod którym znajdował się sektor kieleckich kibiców.

Co nie udało się w tym momencie, udało się chwilę później. Skrzydłowemu Wisły wyszła kolejna kontra i Michał Daszek wreszcie ponownie wyprowadził swój zespół na większe prowadzenie. Na parkiecie w ostatnich minutach zaczynało się robić coraz cieplej, na kary dwóch minut na ławkę kar udawali się Ziga Mlakar, Przemysław Krajewski czy Jose de Toledo. Gospodarzom cały czas udawało się jednak pozostawać na prowadzeniu i do szatni schodziliśmy przegrywając 11:14.

Jak po grudzie szło obu ekipom zdobywanie bramek w drugiej połowie. I goście i gospodarze musieli srogo się nabiegać w obie strony boiska, by w końcu pokonać bramkarza drużyny przeciwnej. Wynikało to trochę z błędów własnych, trochę z dobrej obrony, a trochę z pracy bramkarzy. Mimo wszystko, trochę więcej szczęścia mieli kielczanie, którym udało się wreszcie trzy razy z rzędu trafił piłką do siatki i z 11:15 dojść rywali na 14:15.

Szkoleniowiec płocczan, Xavier Sabate, poprosił o czas. Nie pomogło. Jego zespół stracił piłkę, a pięknym trafieniem tuż pod poprzeczkę Adama Morawskiego pokonał Alex Dujshebaev. Za chwilę nasz rozgrywający po raz kolejny zdobył bramkę, w czterdziestej drugiej minucie wreszcie dając kielczanom upragnione prowadzenie. Zapowiadało się na moment przełomowy tego spotkania.

Naszej ekipa od tej chwili była na prowadzeniu, choć Nafciarze „siedzieli nam na ogonie”. Dopiero w końcówce, też w dużej mierze za sprawą Alexa, udało nam się odskoczyć na symboliczną już w tym spotkaniu trzybramkową przewagę. Na trzy minuty przed końcem wynik wynosił 26:23 na korzyść kielczan.

 

W tym krótkim czasie sporo się jednak wydarzyło. Posypały się dwuminutowe kary, czerwoną kartkę otrzymał Nemanja Obradović, co jednak najistotniejsze Nafciarzom udało się wyrównać rezultat. W ostatnich sekundach meczu bramkę na wagę remisu zdobył Michał Daszek. Rewanż w najbliższą sobotę, o godz. 18:00 w Hali Legionów.

 

Tutaj krótko mogę powiedzieć, że na przerwę mamy remis. Zostało nam sześćdziesiąt minut ciężkiej walki u nas w domu, zobaczymy, co będzie.
Talant Dujshebajew, trener PGE VIVE Kielce
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce: Tutaj krótko mogę powiedzieć, że na przerwę mamy remis. Zostało nam sześćdziesiąt minut ciężkiej walki u nas w domu, zobaczymy, co będzie.

Krzysztof Lijewski, rozgrywający PGE VIVE Kielce:
Nie chciałbym się zbytnio rozgadać, powiem krótko: słowa naszego trenera są istotne – za nami pierwsze sześćdziesiąt minut, które są remisowe. Mamy drugie sześćdziesiąt minut w domu i to jest mały punkcik na naszą stronę. Przed naszą publicznością zrobimy wszystko, by mistrzostwo zostało w domu. Trzeba podkreślić bardzo dobrą postawę gospodarzy, którzy zagrali dziś na bardzo wysokim poziomie, twardo, ale w granicach fair play. Jest remis, szanujemy przeciwnika i na pewno dobrze przygotujemy się na pozostałe sześćdziesiąt minut w domu.

Vladimir Cupara, bramkarz PGE VIVE Kielce:
Wszystko jest dobrze, nie przegraliśmy, a remis to dla nas dobry wynik. Mamy siedemdziesiąt dwie godziny, by przygotować się do kolejnego spotkania. To był dobry mecz, świetna atmosfera, ale myślę, że w domu dopniemy swego. Nasza obrona była dziś dobra, to ja kiepsko zacząłem i potrzebowałem trochę czasu, by się poprawić, złapać pewność na boisku. Dziękuję płockim kibicom, którzy stali za mną w drugiej połowie, ich postawa bardzo mnie motywowała. Słyszałem, jak rzucają we mnie wyzwiskami, ale to żaden problem, nie reaguję na takie rzeczy, ja nie muszę dopasowywać się do takiego poziomu. Jeśli chodzi o sytuację z Michałem Daszkiem, to chodziło po prostu o to, że moim zdaniem wbiegł za głęboko w pole bramkowe, stwarzając dla mnie zagrożenie i mogąc spowodować niepotrzebną kontuzję. Byłem na niego bardzo zły, a na boisku budzi się we mnie wojownik, bardzo chcę wygrać i stąd ta reakcja. Był bardzo nieostrożny, zachował się moim zdaniem niekoleżeńsko, ale oczywiście podaliśmy sobie dłonie po meczu.

Xavier Sabate, trener Orlen Wisły Płock:
Gratulacje dla Kielc za dużą walkę, myślę, że to był mecz w granicach fair play. Brawo też dla moich zawodników. Pierwsza połowa była fantastyczna w naszym wykonaniu. Ze względu na brak Tomka Gębali graliśmy 5-1. W drugiej połowie zaczęły się problemy, kielczanie dużo biegali, a my traciliśmy łatwe bramki. Nie poddaliśmy się jednak. Zawsze powtarzam, że mam wielkich wojowników. Kielczanie w rewanżu są faworytami, grają teraz w domu, ale to sport i spróbujemy zaskoczyć naszych rywali, choć będzie bardzo trudno.

Marcin Wichary, bramkarz Orlen Wisły Płock
: To był mecz walki i zaangażowania. Widać było, że obydwie drużyny chcą bardzo zwyciężyć. My mieliśmy w pierwszej połowie przewagę kilku bramek, a kielczanie potrafili ją odrobić, w drugiej to rywale mieli przewagę, a nam udało się ją odrobić. Mecz zakończył się remisem i myślę, że to w miarę sprawiedliwy wynik. Gratulacje dla Kielc za walkę, gratulacje też dla moich chłopaków, którzy zostawili wiele serca na boisku.

 

ORLEN Wisła Płock - PGE VIVE Kielce 26:26 (14:11)

Wisła: Wichary, Morawski, Borbely - Daszek 6(2k), Krajewski, Racotea, Moya 2, Zdrahala 3, Obradović 4, Piechowski 1, Źabić 1, Mihić 6, Toledo 1, Sulić, Mlakar 3

Vive: Ivić, Cupara - A.Dujshebaev 5, Aginagalde 5(3k), Jachlewski 2, Janc 2, Lijewski 1, Jurkiewicz, Kulesh 3, Moryto 2, Mamić, Cindrić 4, Fernandez Perez, Karalek 2 

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
MP Kalisz 2019
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Czy polscy piłkarze ręczni, którzy w grupie 1 rywalizują z Niemcami, Izraelem i Kosowem, awansują do EHF Euro 2020?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens