Szczypiorniści Śląska Wrocław pewnie pokonali w hali Orbita zespół AZS-u Zielona Góra 48:25. Było to ósme z rzędu zwycięstwo podopiecznych Tomasza Folgi, którzy pozostają niepokonani w rozgrywkach grupy A drugiej ligi.
Śląsk Wrocław z każdym meczem jest coraz bliżej pierwszej ligi (fot. wks-slask-wroclaw.com)
Dołącz do nas na Facebooku!
Od początku meczu było widać różnicę klasy obu zespołów. Gracze z Wrocławia już po kilka minutach wygrywali 5:0. Przy stanie 9:3 trener zielonogórzan zdecydował się wziąć czas dla swojego zespołu. Efekt był widoczny przez dziesięć minut, kiedy to wynik oscylował koło różnicy pięciu-sześciu bramek. Był to moment rozprężenia wrocławian. Nie trwał on jednak długo. Pod koniec pierwszej połowy to gracze piętnastokrotnego mistrza Polski wrzucili piąty bieg i rozpoczęli powiększanie swojej przewagi. Do przerwy było 22:12 dla gospodarzy.
Już wtedy było prawie pewnie, że dwa punkty pozostaną w Wrocławiu. Druga połowa potwierdziła tę tezy. Wicelider (przypomnijmy, że Śląsk ma rozegrany jeden mecz mniej niż prowadzący MKS Kalisz) nie pozostawił złudzeń outsiderowi ligi i sukcesywnie punktował swojego rywala. Trener zielonogórzan próbował różnych wariantów w defensywie, od płaskiej obrony 6-0, do wysokiej 3-3. Żaden nie przyniósł jednak wymiernych skutków.
Podopieczni trenera Folgi raz po raz skutecznie przedzierali się do bramki AZS-u. Wrocławianie dzięki solidnej obronie wyprowadzali również mnóstwo kontrataków. Wiele z nich kończyło się w efektowny sposób, na przykład wrzutką. Na sekundę przed końcem meczu sędziowie podyktowali rzut karny dla gospodarzy. Do linii siedmiu metrów podszedł bramkarz Śląska - Marcin Młoczyński i pewnym rzutem ustalił wynik spotkania na 48:25.
Końcowy rezultat dobrze odzwierciedla obraz gry. Mecz był prowadzony w szybkim tempie. Gdyby szczypiorniści Śląska wykorzystali jeszcze kilka z wielu sytuacji stuprocentowych, wynik byłby o wiele wyższy. Kolejna wygrana przybliża wrocławian do upragnionego awansu do pierwszej ligi.
Warto podkreślić, że we wrocławskiej hali Orbita panowała świetna atmosfera. Podczas meczu prowadzony był żywiołowy doping grupki kibiców, do których nieraz przyłączała się cała sala, co dawało niesamowity efekt. Aż ciężko uwierzyć, że tak wiele rzeczy może dziać się na drugoligowym meczu. Pozostaje się cieszyć i życzyć dalszego zapału działaczom. Takie spotkania to znakomita promocja dla polskiego szczypiorniaka.
Śląsk Wrocław - AZS Zielona Góra 48:25 (22:12)
Śląsk: Młoczyński 1, Sapała, Chodowski - Grobelny 8, Szabat 6, Czyżewski 5, Gałat 5, Herudziński 5, Żubrowski 4, Celek 3, Kłos 3, Krawczyk 3, Kruk 2, Niciński 1, Piłat 1, Trochała 1