Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzyń
A A A
Final 4 LM: Gyor w wielkim finale - Buducnost nie obroni tytułu (wideo, foto)
07.05.2016 17:00 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Piłkarki ręczne Gyor Audi ETO awansowały do ścisłego finału EHF ligi Mistrzyń. W półfinale węgierski zespół pokonał po bardzo wyrównanym meczu obrończynie tytułu Buducnost Podgorica 21:20. Zespół Kingi Achruk mógł wyrównać w ostatnich osmiu sekundach i doprowadzić do dogrywki, ale... zgubił piłkę.

 

Niesamowicie twardy mecz w pierwszym półfinale EHF Ligi Mistrzyń (Fot. Screen / Eleven Sports)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Przedwczesny finał,  starcie dwóch wielkich rywali, którzy między sobą rozstrzygnęli dwa lata temu kwestię triumfu w pierwszym historycznym turnieju EHF Final Four. Tak i jeszcze inaczej można było zapowiedź pierwszy z sobotnich półfinałów w Papp Laszlo Arenie w Budapeszcie.


- Kluczową kwestią nie będzie wcale postawa samych piłkarek, ale austriackich arbitrów, którzy nie mogą się bać odgwizdywać fauli zespołu Budućnosti – opowiadał mi przed meczem węgierski fotoreporter Bela Varga. – Jeśli arbitrzy nam nie przeszkodzą, wygramy z łatwością – zapowiadał.


Jako pierwsza na prezentację wybiegła Jana Knedlikova. Czeszka, którą nie tak dawno zainteresowanie wykazywało kilka polskich zespołów. Była piłkarka Slavii Praga via Veszprem trafiła jednak do ETO i z pewnością nie żałuje swej decyzji. Tradycyjnie, największy aplauz wzbudziła osoba Anity Gorbicz, a Milenę Raiczewić powitało buczenie i gwizdy.
 

Nas cieszyło najbardziej, że w pierwszym składzie obrończyń tytułu znalazła się Kinga Achruk, nie tylko dlatego, że Węgierki zaczęły mecz od ataku.

 

Już w 48 sekundzie żółtą kartkę dostała Katerina Bulatović, ale Madziarki nie wykorzystały swej okazji na gola. W rewanżu Budućnost, z Polką na środku rozegrania, zanotowała prostą stratę. Na inauguracyjne trafienie czekaliśmy aż do szóstej minuty, gdy z 10 metra w samo okienka trafiła wspomniana już Bulatović. Podgorica grała wtedy w osłabieniu po karze dla Dragany Cvijić.

 

ETO szybko wyrównało za sprawą skutecznej kontry Heide Loke. Nareszcie zaczęły więc padać gole, a gwoli kronikarskiego obowiązku dodajmy, że przy drugim trafieniu Czarnogórek asystowała nasza rodaczka. Polce w pierwszym fragmencie przytrafił się też błąd chwytu, którego rywalki nie wykorzystały tylko dzięki fenomenalnej paradzie Mart Żderić. Chyba największą burzę braw zebrała w tej fazie zawodów Nycke Groot, bo publiczność doceniła jej ekwilibrystyczny przechwyt pod własnym polem bramkowym.

 

[wideo] EHV TV: zobacz przechwyt Nycke Groot!

 

 

W 13. minucie skutecznie wykonany karny przez Radmiłę Petrović oznaczał trzecie prowadzenie w tym meczu Podgoricy. Zrobiło się 3:2 dla podopiecznych Dragana Adzicia. Kto nie śledził tylko toru ruchu piłki, z pewnością zauważył, co działo się na kole, gdzie Loke walczyłą wręcz, nie tylko z Cvijić, ale też z innymi piłkarkami nominalnych gospodyń.

 

Równo po kwadransie z boiska zeszła Achruk, a tablica świetlna wskazywała wtedy remis 3:3. Polka już do końca pierwszej połowy była wykorzystywana tylko w zadaniach obronnych. Na bohaterkę widowiska zaczynała wyrastać Żderić, nie tylko z racji na obronę karnego legendarnej Gorbicz. W 18.minucie po raz pierwszy na +1 wyszły Madziarki, a wszystko dzięki magicznej akcji Norweżek.

 

Kari Grimsbo podała piłkę z chirurgiczną precyzją do biegnącej w kontrze Loke, a ta pokonała bramkarkę rywalek. Na domiar złego dla fanów Budućnosti już w 20 minucie drugie wykluczenie ujrzała Cvijić. Podgoricę przed stratą szóstego gola uratowała tylko Kinga Achruk, łapiąc „Dudę” Amorim na faul w ataku. ETO w przewadze liczebnej zdołało jednak skutecznie odskoczyć na +2 i zazwyczaj świetnie neutralizowało akcje ofensywne Czarnogórek.

 

Na koło musiała wejść młoda Ema Ramusović, natomiast Polka w obronie przeszła przynajmniej na chwilę na środek.  Przy stanie 7:9 w 26.minucie o czas poprosił Dragan Adzić. Na boisku rządziła twarda defensywa, a przewaga wicemistrzyń Węgier wynikała raczej z większej liczby argumentów w ataku. Gyor miał też w zespole świetnie dysponowaną Loke, której gol na 8:11 można pokazywać wszystkim obrotowym i stawiać za wzór wszechstronności piłkarki na tej pozycji. Budućnost, mimo gry w przewadze, nie zdołała zmniejszyć strat przed zmianą stron.


Drugą połowę Podgorica zaczęła z Mileną Raiczević na środku rozegrania oraz z Cvijić na kole, która musiała mieć się na baczności, by nie opuścić boiska z gradacji kar. To właśnie środkowa mistrza Czarnogóry zmniejszyła straty do dwóch oczek. W 32. minucie ta sama piłkarka zaliczyła trafienie kontaktowe po dobrej zasłonie ze strony Achruk.

 

Zrobiło się 10:11 i chyba tylko żółta kartka dla Vlatko Djokovicia przeszkodziła Budućnosti na doprowadzenie do remisu. Kolejne dwie akcje były jednak popisem Cristiny Neagu. Rumunka wspierana również przez rodaków, którzy przyjechali do Budapesztu kibicować CSM, wyprowadziła Podgoricę na +1. Zaczęło się widowisko, bo mecz nieco „otworzył się” w ataku. 

 

Neagu, która grała bardzo spokojnie przed zmianą stron, w drugiej połowie włączyła wyższy bieg. Szkoda, dla dobra zawodów, że Czarnogórkom nie udała się wrzutka z zabezpieczeniem, gdy piłka od Radmiły Petrović okazała się za wysoka i dla Neagu i dla Majdy Mehmedović. Nieskuteczność obrończyń tytułu dość szybko wykorzystały przyjezdne z Gyor, które za sprawą dwóch karnych Linn Sullan prowadziły w 43.minucie 16:14.

 

Niedługo potem Ivett Broch podwyższyła na +3, a na drugi time-out zdecydował się trener Adzić. Reprymenda nie przyniosła natychmiastowego skutku, bo jego podopieczne słabo wyglądały rzutowo. W czwartym kwadransie na boisku pojawiła się Djurdjina Jauković, zastępując Neagu. Dopiero w przewadze liczebnej po karze dla Eduardy Amorim Budućnost zanotowała dwa oczka z rzędu i zrobiło się tylko 17:16 dla wicemistrza Węgier. Niedługo potem swoją szansę w ataku dostała Achruk, tym razem na prawym rozegraniu.

 

Przewaga ETO cały czas wynosiła albo jedno albo dwa trafienia. W 52. minucie Mehmedović skonfudowana tumultem w hali nie podjęła nawet próby rzutu z dogodnej pozycji po ładnej asyście naszej rodaczki. Adzić wprowadził z powrotem do gry najbardziej doświadczone. Równo na 5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitej okazji na remis nie wykorzystała Neli Irman.

 

Grimsbo ze stoickim spokojem odbiła rzut Słowenki. W 58.minucie prawdziwa bomba Amorim przyniosła stan 19:21, co przybliżało ETO do triumfu.

 

[wideo] EHF TV: zobacz atomowe uderzenie Amorim!

 

 

- What a game!-  westchnął spiker zawodów, gdy Amros Martin poprosił o ostatnią przerwę przy grze pasywnej Węgierek i wyniku 20:21. Kinga Achruk dobrze blokowała Nycke Groot, której rzut łatwo odbiła Żderić.

 

W ataku ładnego podania Polki nie wykorzystała tymczasem Petrović, nie trafiając nawet w światło bramki. Na 8 sekund przed końcem Podgorica przejęła piłkę, a czas wzięty przez Adzicia pozwolił na ustawienie decydującej akcji. Achruk była lotną bramkarką, lecz misterny plan zniweczyła Milena Raiczević, nie radząc sobie z niezbyt precyzyjnym podaniem od Cristiny Neagu. Czarnogórce odgwizdano błąd techniczny.

 

Tuż po ostatniej syrenie doszło do małych przepychanek między fanami z Podgoricy, a kibicami ETO. Szybka reakcja służb porządkowych zapobiegła ekscesom. Na boisku prawdziwą bitwę wygrały Węgierki.

 

Węgierki grały przez cały mecz bardzo mądrze, długo w ataku, czekały wręcz na sygnalizację gry pasywnej, natomiast my kilka razy pośpieszyłyśmy się z rzutami. W hali panował niesamowity tumult, nie dało się zrozumieć koleżanki stojącej pół metra od ciebie, dlatego tak naprawdę można było tylko polegać na przećwiczonych schematach i grać w ciemno.
Kinga Achruk (Buducnost Podgorica)
Kinga Achruk (Buducnost Podgorica) dla handball.pl: Trudno mi powiedzieć, co zadecydowało o wygranej Gyor. Obie drużyny zagrały bardzo mocno w obronie. Na gorąco wydaje mi się, że trochę zawiodła nasza skuteczność. Węgierki grały przez cały mecz bardzo mądrze, długo w ataku, czekały wręcz na sygnalizację gry pasywnej, natomiast my kilka razy pośpieszyłyśmy się z rzutami. W hali panował niesamowity tumult, nie dało się zrozumieć koleżanki stojącej pół metra od ciebie, dlatego tak naprawdę można było tylko polegać na przećwiczonych schematach i grać w ciemno.


Ćwiczyliśmy na treningach "ostatnie sekundy", akcje, która mogłaby przynieść nam decydującego gola. Dziś umiem stwierdzić uczciwie, że Gyor był trochę lepszy i zwyciężył zasłużenie. Praktycznie każda z nas mogłaby znaleźć to jedno trafienie, które przynajmniej dałoby dogrywkę i przedłużenie szans na finał. Nie wiem, czy to była na przykład akcja Majdy Mehmedović po moim podaniu, gdy nasza skrzydłowa w tym tumulcie usłyszała gwizdek i nie oddała nawet rzutu, lądując w polu bramkowym.

Takich sytuacji, gdy trochę więcej spokoju uratowałoby nas, było więcej. W niedzielę podejdziemy do meczu o trzecie miejsce z podniesioną głową, bo nie możemy się wstydzić naszej postawy. Mierzyły się bowiem dwie bardzo silne drużyny i ktoś po prostu musiał przegrać. Szkoda, że była to moja drużyna, bo cały sezon jest zawsze podporządkowany Lidze Mistrzyń.

 

Kari Grimsbo Gyori Audi ETO KC) dla handball.pl: Ten mój spokój jest wynikiem doświadczenia i wielu meczów o wielką stawkę, jakie mam za sobą. Kluczem do wygranej była nasza obrona i wysokie wyjście do rzucających. Gdy w pewnym fragmencie drugiej połowy odpuściłyśmy z kryciem, "rzutki" Budućnosti miały więcej miejsca, mogły wybierać spokojnie róg bramki, a ja nie miałaś wielkich szans.

 

Cieszę się, że tak wielki wkład w nasz awans miały moje rodaczki, nie tylko Heidi Loke, ale też Linn Sulland, która wchodziła z ławki na karne i nie myliła się. To sukces całego zespołu, a ja bardzo lubię rywalizować z tak mocnym zespołami. Nie lubię spekulacji i nie odpowiadam na pytania o naszego finałowego rywala. Obie strony mają po 50% szans na awans.

 

[wideo] EHF TV: Budućnost - Gyor: zobacz skrót meczu!

 

 

Budućnost Podgorica - Gyor Audi ETO KC  20:21 (8:11) [wideo - caly mecz]

 

Budućnost: Żderić, Nenezić - Neagu 6, Bulatović 4, Raiczević 4, Mehmedović 2, Petrović 2, Jauković 1, B. Paviciević 1, Achruk, Irman, Ramusović
 

ETO: Grimsbo, Kiss –  Loke 4, Sulland 4, Groot 4, Amorim 3, Kovacsics 2, Knedlikova 1, Harsfalvi 1, Gorbicz 1, Broch 1, Alstad, Orban
 

Sędziowali: Radojko Brkić i Andrei Juzushodzić (Austria)

 

Z Budapesztu Michał Pomorski

oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens