Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzyń
A A A
Final 4 LM: Rasmussen z CSM Bukareszt w finale - Vardar na kolanach! (wideo, foto)
07.05.2016 19:53 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Trener Kim Rasmussen i jego CSM Bukareszt kontynuują wspaniałą przygodę w EHF Lidze Mistrzyń. Rumuński zespół - skazywany przez obserwatorów na pożarcie - wyrasta na czarnego konia finałowych rozgrywek w Budapeszcie. W półfinale "Cze Se Me" rozbiło faworyta półfinału Vardar Skopje 27:21.

 

Kim Rasmussen ma powody do zadowolenia. Zagra z CSM w finale LM (Fot. Screen / Eleven Sports)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Drugie półfinałowe spotkanie oglądało się znacznie spokojniej, bo i grupy fanatycznych kibiców obu rywalizujących stron były dużo mniej liczne niż morze sympatyków ETO.


CSM z jedną Rumunką w wyjściowym składzie kontra Vardar bez Macedonek wśród kluczowych postaci. Nawet taka plejada gwiazd z całej Europy nie wystarczyła, by spiker zawodów nie pomylił Linnei Torstensson z Jeleną Grubisić. Ten ośmieszający konferansjera błąd wzbudził wielkie rozbawienie wśród dziennikarzy.

 

Chorwacka bramkarka Bukaresztu, czyli właśnie Grubisić zaczęła z wysokiego C, bo już w pierwszych sześciu minutach rywalki nie wykorzystały dwóch rzutów karnych. W 8.minucie „Cze-se-me” wyszedł na prowadzenie 3:1 po drugim już golu Oany Manei. 

 

Gdy na 4:1 podwyższyła Maria Fisker, o czas poprosił David Davis Camara od kilku miesięcy prowadzący Vardar. Mistrz Macedonii w początkowym fragmencie prezentował się bardzo słabo.  Dobrze obrazowała to sytuacja, gdy fantastyczna snajperka Andrea Penezić nie potrafiła pokonać z 6 metra swej rodaczki.

 

[wideo] EHF TV: bomba z podłoża Gulden!

 

 

W 13.minucie zrobiło się sensacyjne 7:1 dla mistrzyń Rumunii. Sensacyjne, gdyż siły drużyn były absolutnie porównywalne. 

 

Cuda w bramce Grubisić i spokojna, mądra gra w ataku wystarczała, by CSM ponownie zachwycał Europę. Dopiero pod koniec kwadransa otwarcia Vardar za sprawą rykoszetu po rzucie Andrei Lekić zaliczył drugie trafienie. Liderka zespołu ze Skopje na zbliżeniach pokazywanych na telebimie nie sprawiała wrażenia pewnej siebie.

 

W 19.minucie po drugim golu Any Rodrigues Belo zrobiło się 10:3, a gdyby dodać jeszcze lepszą postawę w ataku Carmen Martin i większą synchronizację Torstensson ze znacznie szybszą Isabelle Gullden, różnica bramek mogła sięgnąć już dziesięciu oczek!

 

Fenomenalnie rzucała natomiast Line Jorgensen, obecnie chyba najlepsza duńska piłkarka, a postawa bramkarki Grubisić dawała niezwykłe bezpieczeństwo. W końcówce pierwszej połowy CSM nieco opuścił z tonu, co wykorzystały mistrzynie Macedonii, schodząc do szatni przy -5. Taki wynik nie przesądzał absolutnie losów meczu.


Pięć bramek w kobiecym szczypiorniaku to tak naprawdę niewielka przewaga. Vardar, by myśleć o triumfie, musiał jednak zmienić praktycznie wszystko. Drugą połowę CSM zaczynał od piłki, w dodatku z przewagą jednej piłkarki, ale kolejną kapitalną obroną popisała się Amandine Leynaud. Linnea Torstensson popełniła zresztą dwa proste błędy i gdyby nie Jelena Grubisić, przewaga mistrzyń Rumunii spotniałaby jeszcze bardziej.

 

Pierwszy gol po zmianie stron padł dopiero w 35.minucie, gdy indywidualną akcją popisała się, wybrana piłkarką kwietnia w Europie, Isabelle Gullden. Niedługo potem przyjezdne ze Skopje nie wykorzystały już trzeciego karnego w meczu. Nominalne gospodynie  wracały na właściwe tory.

 

Profesorska bramka Manei na 17:10 była tego najlepszym przykładem. Do końca spotkania brakowało jeszcze ponad 20 minut, a już mogliśmy w głowach układać tytuły wychwalające zespół Kima Rasmussena. – Nie pojmuję, dlaczego nikt w nas nie wierzy – mówił w piątek nasz selekcjoner. Potem zaczął wymieniać prawie wszystkie swoje podopieczne z Bukaresztu, które wiele w swym życiu wygrały. 

 

Akurat nie wspomniał o Jelenie Grubisić, której karierę zastopowała nieco kontuzja i brak sukcesów w ostatnich latach reprezentacji Chorwacji. Popularna „Gruba”, uwielbiana przez kibiców oraz dziennikarzy za otwartość, uśmiech i poczucie humoru, w sobotę dawała prawdziwy koncert.

 

[wideo] EHF TV: Jelena Grubisić - "ściana" z Bukaresztu!

 

 

Ozdobą trzeciego kwadransa były jednak dwa gole doświadczonej rezerwowej Aurelii Bradeanu zdobyte rzutami przez ¾ boiska na pustą bramkę.  CSM po tych perełkach prowadził 22:11 i już nic nie mogło mu przeszkodzić w awansie. Vardar mógł już tylko walczyć o honorowe rozmiary porażki. 

 

Cztery trafienia z rzędu zdobyte przez mistrzynie Macedonii dawały wprawdzie jeszcze cień nadziei na walkę do ostatnich sekund, ale znów klasę pokazała Bradeanu i wprowadziła wielki spokój w poczynania zespołu ze stolicy Rumunii.

 

Dla CSM, które jesienią ubiegłego roku zadebiutowało meczem z MKS Selgros Lublin w Lidze Mistrzyń, awans do wielkiego finału turnieju w Budapeszcie jest gigantycznym sukcesem. A Vardar? Trzeci raz z rzędu obejdzie się tylko smakiem rywalizacji o trzecie miejsce.

 

Kim Rasmussen (trener CSM Bukareszt) dla handball.pl: Nie pamiętam pierwszego kwadransa, nie pamiętam ostatnich siedmiu minut.  To mój problem, przyznaję. Dziewczyny zagrały wspaniale, w 100% zrealizowały nasz plan taktyczny w ataku i w obronie. Nie pozwalaliśmy Penezić, Lekić i Lazović znaleźć się w komfortowej pozycji rzutowej i to my nie dopuściliśmy rywalek do gry. Nie lubię, gdy dziennikarze w przypadku wygranej skupiają się na słabej postawie rywala i nie doceniają naszej postawy.

 

Doświadczenie z reprezentacji przydało mi się w przygotowaniu taktyki na to spotkanie. Nie chcę być już trenerem nr 4, którego zespół przegrywa półfinał i mecz o trzecie miejsce. Teraz chcę być numerem 1, ale wiem, że z Gyor nasze zadanie będzie znacznie trudniejsze.
Kim Rasmussen (trener CSM Bukareszt)
Dziś mimo 19 błędów w ataku byliśmy zespołem, który w pełni zasłużył na zwycięstwo. Mieliśmy w bramce wspaniałą Jelenę Grubisić, a golkiperzy na tym poziomie wygrywają mecze. Wystarczy zapytać Omeyera i sprawdzić, kiedy Francja wygrywała decydujące potyczki. Nawet jeśli kilka piłkarek spisało się gorzej, z ławki wchodziły następne i je świetnie zastępowały.

 

Moim zdaniem Vardar jest lepszą drużyną niż Rostov, ale to był nasz dzień. Nie mam żadnego urazu związanego z tym, że krótko pracowałem w Skopje, nadal bardzo lubię i szanuję osoby tam pracujące. Jedna uwaga do organizatorów.  Na przyszłość jest nie do zaakceptowania, żebyśmy nie mogli odbyć oficjalnego treningu w arenie przed meczem. Podłoże w hali treningowej było praktycznie cementowe, zatem nie mogliśmy normalnie przygotować się do spotkania.

 

Zobaczcie, jak wiele błędów było w pierwszym półfinale i jak długo piłkarki przyzwyczajały się do tej wykładziny czy kozła, jaki dostaje piłka po odbiciu od podłoża itp. O niedzielnym rywalu będziemy myśleć późnym wieczorem, na razie cieszymy się z wygranej.

 

Doświadczenie z reprezentacji przydało mi się w przygotowaniu taktyki na to spotkanie. Nie chcę być już trenerem nr 4, którego zespół przegrywa półfinał i mecz o trzecie miejsce. Teraz chcę być numerem 1, ale wiem, że z Gyor nasze zadanie będzie znacznie trudniejsze.

 

Gra się zawsze tak jak pozwala na to przeciwnik. Nie mam uwag do polskich sędzi (Brehmer i Skowronek - przyp. red.), były sprawiedliwe, może w samej końcówce nie trzymały linii, ale to nie miało żadnego znaczenia. Chciałem, żeby mecz prowadzili arbitrzy sprawiedliwi, tacy 50/50, widziałem zresztą prawie całe spotkanie Gyor z Budućnostią i tam też myślę, że nie było zastrzeżeń do pracy austriackiej pary.

 

Anja Althaus (Vardar Skopje) dla handball.pl: Spodziewaliśmy się, że to będzie bardzo trudny mecz, a Bukareszt przystąpi do niego z wielką wiarą we własne umiejętności. Na tym poziomie musisz być w 100% skupiony na meczu i po prostu być obecny ciałem i duchem w hali. Przyznam, że nie wiem, gdzie dziś byłyśmy. Nie umiem tego opisać. Nie zrobiliśmy niczego z zakładanego planu, szczególnie w obronie. Wiedzieliśmy, że kto popełni mniej błędów, ten wygra.  Nie byłyśmy w stanie wrócić do gry po tak fatalnym początku.

 

Musimy szybko przeanalizować to, co się stało, bo jutro jest nowy dzień, a z Macedonii przyjechało zbyt wielu fanów, byśmy mogły sobie odpuścić. Musimy podnieść się jak najszybciej, pokazać znów samym sobie, że jesteśmy dobrym zespołem. Udowadnialiśmy to wielokrotnie. Jestem dumna z tego, że należę do rodziny Vardaru, zawsze wierzę w ten zespół, zatem jutro chcemy zaprezentować się znacznie lepiej. Dla naszych wspaniałych kibiców i dla samych siebie.

 

[wideo] EHF TV: CSM - Vardar: zobacz skrót meczu!

 

 

CSM Bukareszt - HC Vardar Skopje 27:21 (14:9) [wideo - cały mecz]


CSM: Grubisić, Pessoa, Iordache –   Rodrigues 5, Jorgensen 4, Gullden 4, Bradeanu 4, Fisker 3, Manea 3, Bazaliu 2, Varzaru 1, Martin 1, Nan, Vetkova, Torstensson, Currea
 

Vardar: Leynaud, Suslina – Lekić 6, Dembele 4, Lazović 2, Radiczević 2, Sokać 1, Althaus 1, Penezić 1, Czović 1, Chmyrowa 1, Damnjanović 1, Klikovać 1
 

Sędziowały: Joanna Brehmer i Agnieszka Skowronek (Polska)

 

Z Budapesztu Michał Pomorski

oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens