|
Lekić: czas na triumf w EHF Lidze Mistrzyń
29.09.2011 11:39 Źródło: Inf. własna/EHFCL.com
komentarzy 0
Andrea Lekić, jedna z najlepszych serbskich piłkarek ręcznych, od wielu lat był znana jako liderka Krimu Lubljana, gdzie świetnie radziła sobie zarówno w ataku, jak i w defensywie. Teraz zamierza zostać jedną z najlepszych rozgrywających w światowym handballu. 24-letnia zawodniczka chce tego dokonać ze swoim nowym zespołem Gyori Audi ETO, który jest głównym faworytem tegorocznej EHF Ligi Mistrzyń. Z Andreą Lekić, dla oficjalnego serwisu ehfCL.com, rozmawiał Mark Hegedüs.
Andrea Lekić - nowa gwiazda zespołu Gyori Audi ETO (fot. Zsolt Csikfalvi)
ehfCL.com: Rozstałaś się ze znakomitym Krimem i podpisałaś kontrakt z Gyori Audi ETO, który w ostatnich pięciu latach dotarł zawsze do półfinału EHF Ligi Mistrzyń. Jak oceniasz swoją decyzję o przenosinach i jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma klubami?
Pamiętam jedno zdarzenie. Mój węgierski fanklub ustawił moje zdjęcie podczas meczu z Krimem. Byłam początkowo w niezłym szoku, a nawet lekko się zdenerwowałam w czasie rozgrzewki. Potem jednak zdałam sobie sprawę, że to wspaniale, że nawet fani z zagranicy doceniają moją grę.
Andrea Lekić, rozgrywająca Győri Audi ETO
- Cały czas to pamiętam. Nie byłam pewna w tamtym momencie czy nasza federacja podoła zorganizowaniu takiego turnieju. Przecież to jest gigantyczna praca, by przygotować takie zawody. Zdaję sobię sprawę, że jako gospodarz turnieju będziemy pod presją osiagnięcia znakomitego wyniku, ale jestem pewna, że zrobimy wszystko co możliwe, by zajść na tym mundialu jak najdalej. Serba wygrała ostatnio mistrzostwa Europy siatkarzy. Czy śledziłaś ten turniej? Co taki sukces znaczy dla waszego kraju? - Śledziłem ten turniej i co ważniejsze byłam na finale w Wiedniu. To był wspaniały moment. Czułam się niezwykle dumna, że nasza reprezentacja wygrała ten turniej. Serbowie bardzo lubią sport. Czasami oczekiwania kibiców są niesamowicie wygórowane, że aż trudno to sobie wyobrazić. Nikt nie spodziewał się, że Serbowie mogą wygrać, a oni tego dokonali. Po powrocie do kraju była wielka radość i celebracja sukcesu w Belgradzie. Studiujesz turystykę i zarządzanie w hotelarstwie. Dlaczego wybrałaś te kierunki studiów? Jak znajdujesz czas na studiowanie, będąc jednocześnie zawodową piłkarką ręczną? - Lubię być zajęta i zaangażowana w rzeczy poza piłka ręczną. Podjęłam się tych studiów, by się rozwijać. W Belgradzie zdaję wszystkie egzaminy. Mam do zaliczenia około sześciu-siedmiu, mam tylko dwa semestry spóźnienia wobec klasycznie studiujących, więc całkiem nieźle sobie radzę. - Wielu ludzi próbuje łączyć piłkę ręczną ze sportowym menedżmentem, ale ja zdecydowałam się na inną drogę. Mam w planach założenie własnego biznesu po zakończeniu kariery. Będzie to restauracja lub hotel w starym stulu. Czy studiowanie turystyki ma wpływ na to, że lubisz inne kraje lub miasta? - Uwielbiam Hiszpanię, szczególnie atmosferę w miastach i ludzi, którzy tam mieszkają. Ostatnio spędziłam kilka dni w Barcelonie i byłam pod wielkim wrażeniem tego miasta. Jestem też wielbicielką Ljubljany. To jest moje ukochane miejsce, ze swoimi barami i restauracjami. Masz swoje dwa fankluby. Jeden w Rumunii, drugi na Węgrzech. Co dla ciebie znaczą sympatycy? - Znaczą naprawdę bardzo wiele. Zawsze mam przyjemność ze spotkania i porozmawiania z nimi. Ostatnio ktoś zapytał mnie jak znaleźć radośc z gry, kiedy występuje się w zespole, który prowadzi z rywalem różnicą na przykład dwudziestu bramek. Odpowiedziałam, że gramy nie tylko dla siebie, ale dla widzów, którzy przyszli do hali, by oklaskiwać nasze sportowe popisy. Należy mieć motywację, żeby zawsze grać na najwyższym poziomie. Właśnie dla kibiców. - Pamiętam jedno zdarzenie. Mój węgierski fanklub ustawił moje zdjęcie podczas meczu z Krimem. Byłam początkowo w niezłym szoku, a nawet lekko się zdenerwowałam w czasie rozgrzewki. Potem jednak zdałam sobie sprawę, że to wspaniale, że nawet fani z zagranicy doceniają moją grę. Było ich miło widzieć także w czasie turnieju kontrolnego w węgierskim Siofok. Co z twoim numerem na koszulce? Czy twoim szczęśliwym numerem jest siódemka? - Cóż, mogłabym tak powiedzieć. Zaczynałam z numerem siedem na koszulce we wczesnym etapie mojej kariery. Kiedy dołączyłam do zespołu z Ljubljany, ten numer był już zajęty przez moją koleżankę z Krimu - Marynę Vergeliuk-Strile. Dlatego zdecydowałam się na numer 77 i z takim numerem będę występować w Gyori Audi ETO, ale cały czas w reprezentacji Serbii gram z numerem 7.
Rozmawiał: Mark Hegedus, ehfCL.com
oceń
![]()
+ 3 (3 głosów)
![]()
|
|||||||||||||||||||||||||