Handball Friend - slim sky - bialy lewy
 
Belka - przyjaciel recznej
Challenge Cup (M)
A A A
Challenge Cup: dramat Azotów w Bjelovarze, awans gospodarzy
03.12.2011 20:33 Źródło: inf. własna/Radio Lublin
komentarzy 0
Szczypiorniści puławskich Azotów nie wywalczyli awansu do 1/8 finału Challenge Cup. Po emocjonującym meczu "na styku" w Bjelovarze puławianie przegrali z tamtejszym RK 22:24. Po końcowej syrenie rzutu karnego dla Azotów nie wykorzystał Dmytro Zinczuk, a ta bramka z siódmeto metra dałaby awans gościom. 
 
Po meczu w Puławach zawodnicy RK Bjelovar byli zadowoleni z minimalnej porażki, a w ostateczności taki wynik pozwolił im wywalczyć awans do 1/8 finału Challenge Cup (fot. Grzegorz Trzpil)
Dołącz do nas na Facebooku!
 
Początek meczu w Bjelovarze należał do puławian, którzy po dwóch trafieniach Dmytro Zinczuka prowadzili w 4. minucie 2:1. Dziesięć minut później Azoty wypracowały sobie nawet dwubramkową przewagę (6:4), ale wówczas to ekipa z Bjelovaru zabrała się poważnie do pracy. 
 
Najpierw gospodarze doprowadzili do remisu 6:6, a w 20. minucie prowadzili już 8:6, gdy na listę strzelców wpisał się Natko Merhar. W tym momencie o czas poprosił trener Marcin Kurowski, ale w kolejnej akcji jego podopieczni oddali niecelny rzut.
 
A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to w 23. minucie dwie bramki z rzędu zdobyli miejscowi i odskoczyli na 10:6. Azotowcy zaczęli odrabiać straty, gdy do siatki rywali trafili Sebastian Płaczkowski i Mateusz Kus (10:8). Jednak pierwsza połowa zakończyła się przy wyniku 12:9 dla RK Bjelovar.
 
Po zmianie stron zawodnicy z Puław nie zamierzali odpuścić walki o awans. Najpier trafił Grzegorz Gowin, a po kontrze gola dołożył Wojciech Zydroń i było 12:11. Taki obrót spraw zmobilizował jednak ekipę gospodarzy, która w 36. minucie miała znów bezpieczną, czterobramkową przewagę (15:11).
 
Sześć minut później, gdy Zydroń wykończył szybki atak było 16:13 dla gospodarzy i pogoń Azotów trwała w najlepsze. 
W końcu udało się zrównać z gospodarzami. Trzy bramki w krótkim odstępie czasu zdobył Zydroń, swojego gola dołożył Gowin, a po bramce Krzysztofa Tylutkiego był remis 18:18.
 
I choć zawodnicy RK Bjelovar zdobyli dwie kolejne bramki (20:18), to "Zyga" i Płaczkowski sprawili, że na parkiecie znów było remisowo.
 
Na niewiele ponad dwie minuty do końca, przy wyniku 22:22, do siatki gospodarzy rzucił Zydroń, ale tego trafienia sędziowie nie uznali. Czas wziął trener Azotów, ale kolejna akcja puławian nie była skuteczna. 
 
Bramkę na 23:22 dla miejscowych zdobył Goran Duricin, a do końca spotkania pozostały 2 minuty i 2 sekundy. Szansy na wyrównanie nie wykorzystali goście, którzy faulowali w ataku. Na 75 sekund przed końcem meczu znów skuteczny był Duricin (24:22).
 
Emocje w hali w Bjelovarze sięgnęły zenitu a Zinczuk nie skierował piłki do siatki. Do ataku ruszyli gospodarze i choć długo rozgrywali akcję, to nie zakończyli jej celnym rzutem. Piłkę przejęli azotowcy i w kontrze faulowany był Krzysztof Łyżwa.
 
Sędziowie odgwizdali rzut karny dla puławian, który był już wykonywany po końcowej syrenie. Gol z siódmego metra dawał awans Azotom, które miałyby lepszy bilans dwumeczu.
 
Do karnego podszedł Zinczuk i choć zmylił bramkarza... nie trafił w bramkę. W hali w Bjelovarze wybuchł wielki entuzjazm, bo do 1/8 finału Challenge Cup awansowali gospodarze.
 
Szczypiorniści z Puław schodzili z parkietu bardzo źli, ale głównie na siebie. - Popełniliśmy za dużo błędów w końcówce. Było nerwowo, ale to chorwacka ekipa zachowała więcej "zimnej krwi". Przykro nam bardzo, przeżywamy wielkie rozczarowanie, ale nie wytrzymaliśmy nerwowo tego spotkania. Można powiedzieć, że się powtórzył scenariusz z poprzedniej edycji Challenge Cup. Ale wówczas w Macedonii ostatniego karnego wykorzystaliśmy i wygraliśmy. Jeszcze musimy się wiele uczyć, bo to dopiero nasz drugi start z rzędu w europejskich pucharach - powiedział Radiu Lublin kilka minut po meczu Piotr Wyszomirski.
 
"Wyszu" był przekonany, że Zinczuk wykorzysta rzut karny po ostatniej syrenie. - Byłem pewny, że Dima Zinczuk pokona bramkarza z tego karnego, bo już nie raz rzucał bramki z drugiej linii w końcówkach spotkań i nam ratował wynik. Jednak nie wytrzymał, ale to są nerwy, które sami sobie zgotowaliśmy - dodał na zakończenie załamany bramkarz Azotów.
 
RK Bjelovar - Azoty Puławy 24:22 (12:9)
Pierwszy mecz: 20:19 dla Azotów i awans drużyny z Bjelovaru
Handball Friend - śródteskt - artykul
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Fotograf - Baner - Rozycki
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens