Piłkarzom ręcznym Azotów Puławy nie udało się odrobić strat z pierwszego meczu z Cimosem Koper i awansować do półfinału Challenge Cup. Zespół trenera Bogdana Kowalczyka na własnym parkiecie zremisował ze słoweńską ekipą 25:25 i zakończył swoje występy w obecnej edycji europejskich pucharów.
Paweł Sieczka był najskuteczniejszym zawodnikiem Azotów w rewanżowym spotkaniu z Cimos Koper (fot. Grzegorz Jeżyna)
Pierwsze dziesięć minut meczu w Puławach było bardzo wyrównane. Pierwszego gola dla Azotów zdobył w kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry Grzegorz Gowin, a szczęśliwie wyrównał Uros Elezović w 2. minucie. Przez kolejne minuty toczyła się gra bramka za bramkę, ale to za każdym razem goście musieli gonić wynik. Na bramkę Michała Szyby odpowiedział Sebastian Skube i także ten sam zawodnik wyrównał po kontrze (3:3 w 8. minucie), a wcześniej kolejnym skutecznym rzutem popisał się Gowin.
Od tego momentu na parkiecie inicjatywa przeszła zdecydowanie w ręce Azotów. Puławianie zdobyli cztery bramki z rzędu (Wojciech Zydroń, Dmytro Zinczuk, Paweł Sieczka i Gowin) i nie tracąc żadnego gola odskoczyli na 7:3 w 13. minucie, a wtedy o czas poprosił trener Cimosa. Trzy minuty później goście zmniejszyli dystans do dwóch trafień (8:6) po kontrze Bojana Skoko. Jednak puławianie w kolejnym fragmencie gry nie pozwolili już złapać kontaktu Cimosowi, a w 22. minucie znów odskoczyli na cztery bramki (13:9), gdy z prawego skrzydła Jure Vrana pokonał Sebastian Płaczkowski.
Goście ze Słowenii potrzebowali kilkudziesięciu sekund, by zmiejszyć straty o połowę - 13:11 po kontrze Matjaza Mlakara i wówczas o czas poprosił trener Bogdan Kowalczyk. Jego podopieczni zmarnowali jednak dwie kolejne akcje pod bramką Cimosa, a goście trafili z karnego po rzucie Urosa Elezovicia i na pięć minut przed przerwą było 13:12. W 28. minucie bylo już 14:14, gdy Milan Mirković nie pomylił się w kontrze. Po chwili pięknym rzutem do siatki popisał się Michał Szyba i ustalił wynik pierwszej połowy na 15:14. Obie strony miały jeszcze swoje szanse na kolejne trafienia, ale Maciej Stęczniewski obronił rzut karny, a piękna "wkrętka" Wojciecha Zydronia była minimalnie niecelna i mogł on jedynie złapać się za głowę.
Druga połowa rozpoczęła się od kompletnie nieudanych akcji Azotów i Cimosa, jednak to goście szybciej opanowali sytuację i 2 34. minucie do remisu 15:15 doprowadził Mlakar rzutem z koła. Przez kolejne minuty puławianie nie mogli poradzić sobie z obroną zespołu gości, a gdy dochodzili do rzutów, to Vran nie dawał się pokonać. Jego koledzy potrafili zaś odskoczyć azotowcom na trzy bramki już w 40. minucie, gdy Stęczniewskiego pokonał z prawego skrzydła Matjaz Brumen.
Wreszcie w 43. minucie niemoc strzelecką puławian przełamał Płaczkowski, który dobił piłkę po rzucie Zinczuka i było 16:18. Przez kolejne prawie dziesięć minut wynik oscylował wokół dwóch-trzech bramek przewagi gości ze Słowenii. Na osiem mimut przed końcem meczu ekipa Azotów złapała kontakt z rywalami, gdy po wbiegnięciu na koło bramkę na 22:23 zdobył Maciej Sieczkowski.
W końcowych minutach meczu azotowcy robili wszystko, by pożegnać się z europejskimi pucharami bez porażki przed własną publicznością. I tak sztuka im się udała, bo w 59. minucie na 25:25 trafił Sieczka, pomimo tego, że gospodarze grali w osłabieniu. Azoty mogły nawet w ostatniej minucie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale zawodnikom zdecydowanie zabrakło zimnej krwi i mecz zakończył się remisem.
Azoty Puławy - Cimos Koper 25:25 (15:14)
Azoty: Wyszomirski, Stęczniewski - Sieczka 6, Zinczuk 5, Gowin 4, Szyba 4, Płaczkowski 2, Zydroń 2, Sieczkowski 1, Witkowski 1, Afanasjew, Grzelak, Pomiankiewicz, Siemionow
Cimos: Vran, Stanić - Skoko 5, Krivokapić 4, Bombac 3, Elezović 3, Mlakar 3, Skube 3, Brumen 2, Dobelsek 1, Mirković 1, Osmjić, Poklar, Rapotec
Przebieg meczu: pierwsza połowa - 2:1, 4:3, 8:5, 10:8, 13:12, 15:14; druga połowa - 15:16, 15:18, 17:19, 20:22, 23:24, 25:25
Pierwsze spotkanie: 33:26 dla Cimosa i awans ekipy ze Słowenii