|
Challenge Cup: wygrana Azotów, ale z minimalną zaliczką
26.11.2011 19:31 Źródło: Inf. własna
komentarzy 1
Szczypiorniści Azotów Puławy drugi raz z rzędu przystąpili do rozgrywek europejskiego Challenge Cup. W meczu trzeciej rundy podejmowali RK Bjelovar. Wygrali 20:19, ale wywalczona zaliczka może okazać się zbyt mała w perspektywie rewanżu, który zostanie rozegrany 3 grudnia w Chorwacji.
W ostatniej sekundzie na bramkę Azotów rzucał najskuteczniejszy wśród gości Ivan Durković, ale jego rzut udało się puławianom zablokować (fot. Grzegorz Trzpil)
Pierwszy kwadrans meczu w Puławach był kompletnie nieudany dla Azotów, choć ekipa z Chorwacji nie była o wiele lepsza. Do 14. minuty na koncie gospodarzy była tylko jedna bramka, autorstwa Piotra Masłowskiego, który w 8. minucie pokonał Dubravko Grgicia. Chorwacki zespół w tym okresie czasu znalazł cztery razy sposób na trafienie do siatki Macieja Stęczniewskiego.
Gdy w 15. minucie, w odstępie kilkudziesięciu sekund bramki dla puławian zdobyli Sebastian Płaczkowski i Wojciech Zydroń, wciąż o jedną lepsi byli zawodnicy RK Bjelovar (3:4). Jak kilkanaście minut po ostatniej syrenie wyjaśniał Handball.pl Dmytro Zinczuk, wpływ na taki początek spotkania, miała słaba znajomość rywali w puławskim obozie.
Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy jeszcze duży festiwal błędów i nieskuteczności z obu stron, choć na szczęście inicjatywa przeszła na stronę azotowców. Najpierw do remisu doprowadził w 19. minucie Paweł Grzelak, a minutę później puławianie objęli pierwsze prowadzenie, po celnym rzucie Grzegorza Gowina (5:4).
To sprawiło, że nerwowo nie wytrzymali "gorący" południowcy i w odstępie kilkudziesięciu sekund na ławkę kar powędrowali Goran Duricin i Ivan Horvat. Przewagę sześciu na czterech udało się wykorzystać w końcu Zinczukowi i gospodarze odskoczyli na dwie bramki (6:4 w 22. minucie).
Jednak tej przewagi nie udało się puławianom powiększyć, bo na dwie kary z rzędu zapracował dość szybko Krzysztof Tylutki, a potem na ławce usiadł także po faulu Zinczuk. Trzykrotna gra w osłabieniu sprawiła, że chorwacka ekipa miała łatwiejsze zadanie w utrzymywaniu nieznacznej straty do Azotów.
Pierwsze trzydzieści minut zakończyło się jednobramkowym prowadzeniem (10:9) gospodarzy, ale wydawało się, że po rozpoznaniu przeciwnika "w boju", po zmianie stron drużyna Azotów wypracuje sobie o wiele wyższą przewagę przed rewanżem w Chorwacji.
W drugiej części gry trener Marcin Kurowski delegował do gry w bramce Piotra Wyszomirskiego, który odwdzięczył się kilkoma udanymi interwencjami, w tym obroną rzutu karnego w 41. minucie. Jednak w ofensywie azotowcy nadal nie "błyszczeli" i przez to wynik "na styku" wciąż się utrzymywał.
Gdy szesnaście minut przed końcem prowadzenie odzyskali zawodnicy RK Bjelovar (15:14), po rzucie najskuteczniejszego w ekipie gości Ivana Durkovicia, można było być już pewnym, że emocji do ostatniego gwizdka nie zabraknie.
Dość szybko azotowcy przejęli jednak w meczu inicjatywę, choć już nie udało im się wypracować wyższej przewagi niż jednobramkowa. Goście za każdym razem musieli gonić wynik a na domiar złego w 57. minucie zrobiło się naprawdę "gorąco", gdy Durković, po rzucie z biodra, znów dał nadzieję na zwycięstwo drużynie z Chorwacji (18:19).
Autorami dwóch ostatnich trafień sobotniego spotkania byli na szczęście puławianie - Zinczuk i Masłowski. Po bramce tego ostatniego w 60. minucie, szczypiorniści z Chorwacji mieli jeszcze niespełna trzydzieści sekund na doprowadzenie do remisu, ale dzięki dużej pracy gospodarzy w defensywie ta sztuka im się nie udała i ze zwycięstwa 20:19 cieszyć się mógł zespół Azotów.
Azoty Puławy - RK Bjelovar 20:19 (10:9)
Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski - Zinczuk 5, Łyżwa 3, Masłowski 3, Bałwas 2, Kus 2, Płaczkowski 2, Gowin 1, Grzelak 1, Zydroń 1, Afanasjew, Szyba, Tylutki RK: Grgić - Durković 7, Duricin 5, Simunović 4, Ig.Gasparović 1, Herman 1, Merhar 1, Ezgeta, Iv.Gasparović, Horvat, Sarić
Z Puław Piotr Wojtowicz
oceń
![]()
0 (0 głosów)
![]()
|
|||||||||||||||||||||||||