Wojciech Zydroń, najskuteczniejszy piłkarz ręczny Azotów Puławy, uważa, że w rewanżu bardzo trudno będzie wygrać z Ciosem Koper i awansować do kolejnej fazy Challenge Cup. Z "Zygą" rozmawiał "Kurier Lubelski".
Wojciech Zydroń w kontrze (Fot. G.Jeżyna)
Porażka na wyjeździe z Cimos Koper różnicą siedmiu bramek oddaje rzeczywistą przewagę zespołu ze Słowenii?
Wojciech Zydroń: - Ten mecz wyglądał podobnie do tego z Kwidzynem. Przez dłuższy czas graliśmy
niezłe zawody, w pierwszej połowie nawet prowadziliśmy, ale później mieliśmy chwilowy przestój i drużyna z Kopru odjechała na kilka bramek. W drugiej części próbowaliśmy walczyć, na początku znowu mecz był wyrównany, ale pod koniec powiększyli jeszcze swoją przewagę.Jak na tak klasowego przeciwnika, to uważam, że zagraliśmy przyzwoicie.
Rzeczywiście, drużyna ze Słowenii to dotychczas zdecydowanie najmocniejszy Wasz przeciwnik. Walka z Cimos Koper to już rywalizacja na wysokim europejskim poziomie.
- Trener Słoweńców wypowiadał się, że jesteśmy przeciętną drużyną, która w ich lidze zajmowałaby jedne z ostatnich miejsc. W sobotę były fragmenty, gdy nie było widać różnicy między drużynami. Pytanie, czy pokazali wszystko na co ich stać, a my nawiązaliśmy wyrównaną walkę? Czy może nas zlekceważyli? Wydaje mi się, że pokazali wszystko, co mieli. Grali wszyscy zawodnicy, z pełnym zaangażowaniem. W rewanżu powalczymy, aby zostawić po sobie dobre wrażenie w Europie.
Wierzycie, że to nie musi być jeszcze koniec Waszej przygody z rozgrywkami Challenge Cup?
- W piłce ręcznej siedem bramek to dużo i mało. Należy jednak szczerze przyznać, że nasze szanse na awans do kolejnej rundy zmalały do minimum. Cieszę się jednak, że cały zespół podszedł do sobotniego meczu bardzo poważnie.
więcej w "Kurierze Lubelskim"