To wydaje się nieprawdopodobne, ale może być prawdziwe. Gigant europejskiej piłki ręcznej BM Ciudad Real, w którym gra Mariusz Jurkiewicz, ma przenieść się do Madrytu. Powodem są problemy finansowe klubu z La Manchy, który w przyszłym sezonie może grać już pod nową nazwą w stolicy Hiszpanii. Ta planowana przeprowadzka mocno nie podoba się jednak kibiców zespołu.
Mariusz Jurkiewicz będzie grał od przyszłego sezonu w Madrycie? (fot. Ciudad Real)
Ta wiadomość gruchnęła na fanów BM Ciudad Real jak grom z jasnego nieba. Ogłosił ją sam prezes klubu Domingo Díaz de Mera, który uzasadnił swoją decyzję. -
W tym sezonie mieliśmy nawet większe przychody ze sprzedaży biletów, ale suma nie przekroczyła zakładanych 900 tysięcy euro - powiedział De Mera, który coraz częściej spogląda w kierunku Madrytu. Stolica Hiszpanii oddalona jest od Ciudad Real o około 200 kilometrów, a perspektywy zaangażowania potężnych donatorów coraz ciekawsze.
Powodem takiej decyzji są problemy finansowe klubu, któremu z powodu kryzysu gospodarczego w Hiszpanii coraz trudniej znaleźć nowych sponsorów. Tym bardziej, że na ligowe mecze Asobalu nie przychodzi dużo kibiców do Quijote Arena, która wypełnia się tylko na spotkania EHF Velux Ligi Mistrzów, kiedy do Ciudad Real przyjeżdżają europejscy giganci szczypiorniaka.
W La Manchy mówi się też, że Ciudad Real padł ofiarą… własnego sukcesu. Drużyna ta ma od lat w lidze właściwie tylko jednego godnego rywala - FC Barcelona Borges, z którą co roku toczy walkę o mistrzostwo Hiszpanii. Pozostałe ekipy ekstraklasy, które przyjeżdżają do Ciudad Real, dostają w Quijote Arena niemiłosierne lanie, a mecze toczą się zwykle pod dyktando miejscowych. Taka przygniatająca przewaga często zabija widowisko w piłce ręcznej. Dystans pomiędzy BM Ciudad Real i Barceloną a resztą stawki jest tak duży, że pozostałe ekipy walczą w sezonie w praktyce tylko o trzecie miejsce.
O zapowiadanej przeprowadzce nie chcą słyszeć fani BM Ciudad Real, którzy chcą, by drużyna za wszelką cenę pozostała w La Manchy. - To co chcemy, to utrzymanie drużyny piłki ręcznej w Ciudad Real. Nie chcemy nawet zespołu, który ma być rok w rok mistrzem, wygrywać ligę. Będziemy oglądać też drużynę na niższym poziomie sportowym, z niższym budżetem jeśli w grę wchodzą pieniądze - powiedział Jesus Alejandro Munoz, przedstawiciel klubu kibica BM Ciudad Real.
Na sportową wegetację nie ma jednak ochoty Domingo Diaz de Mera, który jako włodarz klubu przyzwyczaił się do zdobywania najwyższych laurów zarówno w lidze Asobal, jak i na europejskich czy światowych boiskach.
Niestety sam nie jest w stanie finansowo udźwignąć budżetu drużyny, dlatego od dłuższego czasu prowadził rozmowy z potencjalnymi sponsorami z Madrytu. Chciałby przenieść drużynę do stolicy Hiszpanii, a w Ciudad Real stworzyć o wiele słabszy zespół, który byłby sportową "farmą" pierwszej drużyny z Madrytu i zajmowałby się też szkoleniem młodych zawodników, którzy potem trafialiby do pierwszego zespołu.
Takie pomysły nie podobają się fanom drużyny, którzy zapowiedzieli na poniedziałek demonstrację w obronie klubu. Decyzja czy drużyna pozostanie w Ciudad Real zapadnie do końca czerwca. Zapowiadają się gorące dni w La Manchy, bynajmniej nie z powodu lata…