Belka - przyjaciel recznej
ME2020 Szwecja Austria Norwegia (M)
A A A
ME 2014: Hiszpania z kompletem zwycięstw, remis Węgier z Norwegią (wideo)
16.01.2014 19:39 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Hiszpania pokonała Islandię 33:28 i jest pierwszą drużyną, która wchodzi do rundy głównej mistrzostw Europy 2014 z kompletem punktów. W drugim meczu Węgry zremisowały z Norwegią po 26. Dla SKandynawów to spotkanie było ostatim w ME.
 

Podziel się tą informacją na Facebooku - już teraz!

 

Spotkanie doskonale rozpoczęli podopieczni Manuela Cadenasa. Po bramkach Jose Maquedy i Valero Rivery było 2:0 dla Hiszpanii. Dwubramkową przewagę szczypiorniści z półwyspu Iberyjskiego utrzymywali do dziesiątej minuty (7:5). Kolejne dwie bramki zdobyli Islandczycy i doprowadzili do pierwszego bramkowego remisu w tym meczu. Odpowiedział doskonały w dzisiejszym spotkaniu Joan Canellas. Korzystny wynik Hiszpania utrzymywała dzięki dobrym kontrom kończonym przez Victora Tomasa.


Kolejne minuty to fenomenalna gra Islandii. Wyspiarze w ciągu pięciu minut rzucili sześć bramek i objęli prowadzenie 15:12. Poddenerwowani Hiszpanie odpowiedzieli jeszcze przed przerwą. Gole Andreu, Guardioli i dwie Canellasa pozwoliły nominalnym gospodarzom na zejście do szatni przy minimalnym prowadzeniu 16:15.
 

Pierwsze minuty drugiej połowy to doskonała gra szczypiornistów Arona Kristjanssona. Islandczycy do 41. minuty zdobyli siedem goli, a Hiszpania tylko trzy. Sygnał do ataku aktualnym mistrzom świata dał skrzydłowy Victor Tomas. Islandia kompletnie pogubiła się w obronie. Bjogrvin Gustavsson wyciągał kolejne piłki z własnej siatki. Serię sześciu trafień z rzędu Hiszpanii przerwał dopiero Asgeir Hallgrimsson (25:23).


Spotkanie wyrównało się, obie drużyny doskonale zdawały sobie sprawę, że jeszcze jeden przestój może zadecydować o zwycięstwie rywala. Hiszpania miała problemy z rzucaniem karnych. Na cztery próby udało się rzucić tylko jedną bramkę. Doświadczona drużyna Cadenasa nie pozwoliła wydrzeć sobie zwycięstwa. Kropkę nad i Hiszpanie postawili w ostatnich minutach podwyższając prowadzenie do pięciu trafień. Ostatecznie Hiszpania pokonała Islandię 33:28 i jest pierwszą drużyną, która rundę wstępną zakończyła z kompletem zwycięstw.
 

 

Hiszpania - Islandia 33:28 (16:15)

 

Hiszpania: Sierra 39%, Perez de Vargas 33% - Canellas 8, Maqueda 7, Tomas 5, Andreu 3, Garcia 2, Guardiola 2, Rivera 2, Ugalde 2, Entrerrios 1, Rocas 1, Morros, Sarmiento

Islandia: Gustavsson 30% - Palmarsson 8, Sigurdsson 7, Hallgrimsson 5, Karason 3, Jonsson 2, Gudjonsson 1, Gunnarsson 1, Olafsson 1, Gudmundsson, Gunnarsson, Jakobsson, Kristjansson

 

Albert Rocas (prawoskrzydłowy, Hiszpania) - Dobrze kombinowaliśmy w dzisiejszym meczu. Zmarnowaliśmy zbyt wiele rzutów, ale cały czas graliśmy z dużą pewnością siebie. Jesteśmy grupą silnych zawodników z odporną psychiką. Wydaje mi się, że dzisiejsza wygrana jest ważna w kontekście naszego awansu do półfinałów. W szatni rozmawialiśmy o tym, że dzisiejszy mecz jest dla nas pierwszym meczem drugiej rundy. Dzisiejsza wygrana daje nam ogromne szanse w rundzie głównej. Wchodzimy do rundy głównej z czterema punktami, co oznacza, że będziemy mogli przegrać z Danią. Dlatego dzisiejsze punkty są dla nas takie cenne.

Asgeir Hallgrimsson (prawy rozgrywający, Islandia) - Nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia w pierwszej połowie bo przestrzeliliśmy mnóstwo rzutów i popełniliśmy dużo błędów taktycznych. Właśnie dlatego pierwsza połowa zakończyła się 16:15. Marnowaliśmy mnóstwo szans na zdobycie bramki, tylko Palmarsson trzymał nam wynik. Na początku wszystko mu siedziało, a my mu chyba trochę za mało pomagaliśmy. Hiszpanie wygrywali dużo piłek w obronie i trafiali po kontrach. To w połączeniu z dwoma świetnymi bramkarzami było przyczyną naszej przegranej.

  

Mecz lepiej rozpoczął się dla Węgier, po trafieniach Karola Nagy i Gabora Csaszara Norwegia musiała gonić wynik. Pewna, dokładna i skuteczna gra Madziarów nie ułatwiała zadania podopiecznym Roberta Hedina. Ranga spotkania była znana, kto wygra awansuje do głównej rundy turnieju. Za każdym razem kiedy drużyna z kraju wikingów odrabiała część strat natychmiast odpowiadali Węgrzy.


Obraz gry uległ zmianie po kwadransie. W ekipie Lajosa Mocsaia coś się zacięło, saldo bramkowe zatrzymało się na ośmiu trafieniach. W tym czasie Norwedzy zdobyli pięć bramek z rzędu i po raz pierwszy objęli prowadzenie 8:10.
Końcówka meczu należała do Mate Lekaia. Rozgrywający Celje grał koncertowo. W ostatnich siedmiu minutach pierwszej połowy zdobył pięć bramek. Szczególnej urody był ostatni gol. Nam, od razu przypomniała się bramka Artura Siódmiaka ze spotkania z Norwegami. Lekai przechwycił piłkę po błędzie Kjellinga i z linii przerywanej własnej połowy rzucił do bramki Erevika. Bramkarz rywala wyszedł wysoko i mimo desperackiej próby nie zdążył złapać rzuconej z zegarmistrzowską precyzją piłki. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Węgier 16:13.


W drugiej odsłonie oglądaliśmy fantastyczną pogoń Norweskiej drużyny. Robert Hedin zmobilizował swoich szczypiornistów, którzy wyszli na parkiet z wiarą w końcowy sukces. Już po sześciu minutach przewaga stopniała do jednej bramki (17:16). Jednak dwie bramki Lekaia i trafienie Zubaia ponownie ostudziło gorące głowy Skandynawów. Mecz się wyrównał, a wraz z upływem czasu każda bramka nabierała znaczenia. W Norwegii bardzo skuteczny był Kristian Kjelling. Od 48. minuty gra toczyła się systemem: Norwegia rzuca bramkę kontaktową, Węgrzy wychodzą na +2.


Na niespełna dwie minuty przed końcową syreną sędziowie wyrzucili z parkietu Szablocsa Zubaia. Szybko ze skrzydła trafił Steffen Lokkebo. Madziarzy próbowali grać długo, niestety piłkę zgubił Atilla Vadkerti. O czas poprosił Hedin. Do końca meczu pozostało 38 sekund. Szkoleniowiec dokładnie opisał akcję jaką mają zagrać jego zawodnicy. Za Erevika wszedł O’Sullivan więc siódemka Norwegów w polu walczyła z pięcioma Węgrami. W końcu piłka dotarła do Havarda Tvedtena, skrzydłowy nie miał problemów z pokonaniem Miklera. Remis 26:26. Węgrzy mieli jeszcze siedemnaście sekund, Mocsai poprosił o przerwę, ale jego szczypiorniści nie potrafili rzucić zwycięskiej bramki.


Spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Jedno oczko okazało się szczęściem Węgier, ponieważ to Madziarzy bez żadnego zwycięstwa i zaledwie z jednym punktem awansowali do głównej rundy duńskiego turnieju. Norwegia żegna się z kibicami i opuści Aalborg.

 

 

Węgry - Norwegia 26:26 (16:13)

 

Węgry: Tatai (0/1), Mikler (12/37, 32%) - Lekai 7, Csaszar 6, Szollosi 4, Zubai 3, Ancsin 3, G. Ivancsik 1, K. Nagy 1, Vadkerti 1, Ilyes, Schuch, Putics, Gulyas, Szalafai.

Norwegia: Dahl (0/1), Erevik (19/44, 43%) - Tvedten 7, Kjelling 6, Reinkind 3, Lokkebo 3, Myrhol 2, Sagosen 1, Tonnesen 1, O'Sullivan 1, Gullerud 1, Hansen 1, Lund, Mamelund, Rambo, Lindboe


Lajos Mocsai (trener, Węgry) - Muszę pogratulować mojej drużynie za ducha walki i kontrolowanie tego bardzo emocjonującego spotkania. Nie chcę wyróżniać żadnego piłkarza, zagraliśmy bardzo dobrze całą drużyną. Zaczęło się od ustawienia mocnej obrony ale po przerwie nie udawała się gra z kontry. Przyjechaliśmy do Danii z mnóstwem problemów, więc awans do rundy głównej uważam za wielki sukces węgierskiej piłki ręcznej.

Robert Hedin (trener, Norwegia) - To był dobry naprawdę dobry mecz. Początkowo mieliśmy problemy w obronie, ale w drugiej połowie defensywa działała już dobrze. Graliśmy dużo z kontry i zatrzymaliśmy szybkie ataki Węgrów. Niestety nie udało się wygrać.

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens