MŚ2019 Japonia (K)
A A A
MŚ 2017: Polska gorsza od Czech - miłe złego początki (foto)
03.12.2017 15:48 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Reprezentacja Polski przegrała z Czechami w swoim drugim meczu podczas MŚ piłkarek ręcznych w Niemczech. Po bardzo dobrej pierwszej połowie, biało-czerwone popełniły w drugiej odsłonie sporo błędów własnych, co skrzętnie wykorzystały Czeszki.

  

Karolina Kudłacz-Gloc w ataku na czeską bramke (Fot. Wojciech Szubartowski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Pół roku temu postawiłem tezę, że absolutnie najważniejszymi meczami jesieni dla polskiej reprezentacji kobiet będą starcia  z „Czechosłowacją”. Chodziło oczywiście o eliminacyjną konfrontację w Nitrze i grudniowe spotkanie w drugiej kolejce niemieckiego mundialu. Słowaczki pokonaliśmy wysoko i pewnie, przyszła pora na Czeszki, tym bardziej, że ewentualny triumf biało-czerwonych gwarantował im praktycznie awans do 1/8 turnieju. Planu jednak nie udało się wykonać w 100%.


Tak jak Szwedki przystąpiły do zawodów z Polską bez swej podstawowej lewoskrzydłowe Louise Sand, tak Czeszki nie mogły skorzystać z najlepszej prawoskrzydłowej Jany Knedlikovej. Piłkarkę Gyori Audi ETO być może zobaczymy w kolejnych spotkaniach grupowych, w niedzielę zasiadła na trybunach Ege Trans Areny w Bietigheim-Bissingen. Trybunach, na których dominowali polscy kibice.


Leszek Krowicki wystawił w pierwszym składzie te same zawodniczki, co dzień wcześniej. Już w pierwszej akcji Iveta Luzumova poczuła, że Monika Kobylińska będzie jej twardą rywalką. Zaczęliśmy od udanej postawy w obronie, a pod koniec drugiej minuty po kontrze Katarzyna Janiszewska wyprowadziła nas na 1:0. Mogło być znacznie lepiej, bo nie wykorzystaliśmy trzech innych ataków. 

 

W piątej minucie do remisu doprowadziła z karnego Michaela Hrbkova, ale nieskuteczna wcześniej Karolina Kudłacz-Gloc szybko, bo po upływie kilkudziesięciu sekund przywróciła prowadzenie Polkom. Postawa w defensywie naszych pań skłaniała do wielkiego optymizmu. Nie dziwi zatem, że po kolejnej kontrze Janiszewska wyprowadziła Polki na 3:1, a gdy popis na kole dała Joanny Drabik, byliśmy już na +3. 

 

Sama prawoskrzydłowa mogła ustrzelić  hat-tricka przed upływem 9 minut, niestety w swej trzeciej próbie trafiła w głowę Lucie Satrapovą. Jej vis a Adrianna Płaczek zasługiwała na same superlatywy. Ba, po 10 minutach biało-czerwone prowadziły 6:2, grały w przewadze liczebnej i miały to spotkanie pod pełną kontrolą. O czas poprosił Jan Basny. Kolejny raz, po siódmej już paradzie Płaczek przejęliśmy piłkę, ale tym razem Kobylińska trafiła w słupek.

 

Na szczęście kapitalna Kinga Achruk najpierw strzepnęła pajęczynę z okienka bramki rywalek, a potem na blok złapała Czeszki. Pod koniec pierwszego kwadransa zaczęła nam grozić Marketa Jeřabkova,  odnotumy takze wejście na plac gry  Ewy Urtnowskiej. Leworęczna rozgrywająca zmieniła Kobylińską, ale dość szybko pokazała, że jest na razie słabszą defensorką od popularnej „Kobi”.  - Aleksandra Zych jest do gry, jednak przy takiej obronie rywalek chciałem dać szansę Ewie, która zanotowała udane wejście w meczu ze Szwecją - przyzna dziennikarzom po meczu Leszek Krowicki.

 

Sąsiadki z południa doprowadziły  do stanu 5:7, także dlatego, że chwilę wcześniej kontrowersyjna decyzji sędzi z Danii zabrała nam pewną okazję bramkową. Wydawało się, że sytuacja szybko wróciła do normy, jaką była znacznie wyższa przewaga naszej drużyny, ale znów Czeszki odpowiedziały skutecznie, i to dwukrotnie, więc o czas prosić musiał nasz szkoleniowiec.

 

Po lewej stronie operowały już Joanna Kozłowska i Daria Zawistowska, odpoczywała natomiast Kudłacz-Gloc  i Kinga Grzyb. W czasie osłabienia po karze dla Drabik weszła jej imienniczka Szarawaga, graliśmy bowiem z wycofaniem Płaczek.  Właśnie w tym okresie Czeszki za sprawą Heleny Rysankovej zaliczyła trafienie kontaktowe. Bardziej zadrżeliśmy jednak, gdy na śliskiej reklamie poślizgnęła się nasza kapitan i upadła na wykładzinę.

 

Karolina na szczęście szybko wstała, a w 23. trafiła pewnie z karnego na 10:8, gdy bramki rywalek strzegła Petra Kudlackova. Wychodziliśmy powoli z tego gorszego okresu, świetnie wykorzystując przewagę liczebną po karze dla Jeřabkovej.  Szkoda odgwizdania rzekomego faulu w ataku Zawistowskiej, która zdobyła gola, bo rywalki, dostając w prezencie piłkę od sędzi, momentalnie skontrowały. 

 

Leszek Krowicki mógł nadal bić brawo Adzie Płaczek, bo ta broniła wprost wyśmienicie. Nadal bezbłędnie egzekwowaliśmy  karne, ale nadal też nie mogliśmy powstrzymać Jeřabkovej.  Wynik 15:12 dobrze obrazował więc wzloty i upadki naszej reprezentacji przed zmianą stron.


Po przerwie zaczęliśmy od piłki, ale Drabik odgwizdano przekroczenie linii pola bramkowego. Trzeci nasz atak był skuteczny, a kontrę wykończyła popisowo Kudłacz-Gloc. Płaczek - bohaterka, powiedział jeden z polskich dziennikarzy, gdy Ada odbiła dwa rzuty z rzędu w odstępstwie kilku sekund, w tym jeden przyjęty na twarz.

 

Niedługo potem na parkiecie pojawiła się Sarka Marcikova, zastępując Luzumovą. Kinga Grzyb w 35.minucie wyprowadziła nas na 18:13, a że Achruk zablokowała czeską piłkarkę Pogoni Szczecin, pojawiła się okazja do podwyższenia rezultatu. Nawet jeśli już rywalki przebiły się przez polskie zasieki, musiały jeszcze pokonać Płaczek, a była to nie lada sztuka.

 

W 38 minucie na boisko weszła Sylwia Lisewska. W sobotę sprawiała wrażenie speszonej, niezdecydowanej, ale z pewnością zasługiwała na kolejne szanse. Piłkarka Startu Elbląg rozpoczęła od asysty do Grzyb, która przyniosła nam prowadzenie 19:15. Konia z rzędem temu, kto przewidziałby wtedy późniejsze tarapaty naszej drużyny.

 

Osłabiona po chorobie Kobylińska dość łatwo wpadała w rywalki, co duńskie sędzie skrupulatnie odgwizdywały przeciwko Polce. W 42. minucie Czeszki po golu Kamili Kordovskiej były już tylko na -2. Co gorsze, Weronika Gawlik nie zdołała obronić karnego Luzumovej i w 43. minucie Polki prowadziły zaledwie 19:18.

 

Całe szczęście, że podopieczne Jana Basnego zepsuły dwa kolejne ataki. Pod koniec trzeciego kwadransa Veronika Mala trafiła piłką do siatki (po przechwycie złego podania Lisewskiej do Urtnowskiej) i zrobiło się 19:19. Mecz można było zaczynać na nowo. Na time-out zdecydował się nasz selekcjoner.

 

Przed stratą kolejnego gola ustrzegła nas tylko tygrysim skokiem Płaczek. Wróciliśmy do ustawienia z "Kudi" i Kingą Achruk w drugiej linii. Nasza kapitan przeszła też na jedynkę w obronie, odpowiadając za Luzumovą. Frycowe musiała za to zapłacić Adrianna Górna, wpadając nierozsądnie w rywalkę w sytuacji, gdy nie musiała na siłę pchać kontry. Przy stanie 20:20 Satrapova wyczekała Grzyb i odbiła jej rzut.

 

Jeřabkova nie pomyliła się z 9 metra i zrobiło się 20:21. Do końca meczu było wprawdzie jeszcze ponad 11 minut, ale coraz bardziej uwidoczniała się przewaga sił fizycznych zespołu rywalek.. Gdy Veronika Mala po kontrze trafiła na 20:23, o ostatnią przerwę poprosił Leszek Krowicki.

 

Mieliśmy 9,5 minuty na odwrócenie losów spotkania. Na prawym rozegraniu biegała już Romanę Roszzak, która szybko zdobyła nawet gola. Problemem było to, że nie udawało nam się powstrzymywać ataków rywalek, ba, widmo przegranej coraz bardziej podłamywało nasz zespół. Pewne swego Czeszki nawet nie próbowały rzucić na pustą bramkę, gdy spóźniliśmy się ze zmianą powrotną. Bardziej ceniły bowiem upływający na ich korzyść czas.

 

Na dwie minuty przed końcową syreną Polki przegrywały minimalnie, bo 25:27. Gra na dwie kołowe z wycofaniem Gawlik nie przyniosła nam powodzenia, a co gorsze, Luzumova trafiła do pustej siatki.  Dzieło zwieńczyła prawoskrzydłowa Dominika Zachova. Punktów trzeba będzie szukać z mocniejszymi Norweżkami i Węgierkami, bo nawet ostatni triumf z Argentyną nie musi wcale nam przynieść awansu do 1/8 finału. Z nieba do piekła, ale takie prawa wielkiego turnieju pełnego niespodzianek.

 

Polska - Czechy 25:29 (15:12)

 

Polska: Płaczek, Gawlik – Górna, Kobylińska 3, Roszak 1, Grzyb 3, Kudłacz-Gloc 6, Janiszewska 4, Zawistowska 1, Drabik 2, Kozłowska, Lisewska, Szarawaga, Achruk 5, Urtnowska
 

Czechy: Sartapova, Kudlačkova – Galuškova, Ryšankova 2, Salčakova 1, Maňakova 1, Kordovska 1, Hrbkova 1, Luzumova 7, Adamkova, Marčikova, Šetelikova 2, Zachova 2, Jeřabkova 8, Mala 4.

Sędziowały: C. Christiansen i L. Hansen (Dania)
 

Widzów: 2720

 

Kary: Polska - 4 minuty, Czeszki - 10 minut

 

Z Bietigheim-Bissingen Michał Pomorski

 

Gym Vibe 17 -artykuł
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens