Handballowe zeszyty - apsek
MŚ Niemcy 2017 (K)
A A A
MŚ 2017: Ależ mecz Polski na początek - Szwecja pokonana! (wideo)
02.12.2017 19:39 Źródło: inf. własna
komentarzy 1

Polskie piłkarki ręczne od zwycięstwa rozpoczęły swój udział w MŚ w Niemczech. Nasza reprezentacja pokonała po znakomitym meczu Szwecję 33:30. MVP spotkania została Kinga Achruk, choć cały zespół zasłużył na pochwały.

 

Kołowa Joanna Drabik za chwilę zdobędzie gola dla Polski (Fot. W.Szubartowski / handball.pl)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

 

Cztery lata temu to dwumecz ze Szwecją zadecydował o naszym powrocie do światowej elity.  Gdyby nie wygrane w Orebro i Elblągu prawdopodobnie nie byłoby sukcesów za kadencji Kima Rasmussena. W kolejnych starciach przegrywaliśmy  z reprezentacją Trzech Koron, m.in. w 2015 na mundialu w Danii czy kilka miesięcy później w Astrachaniu.

 

Przed konfrontacją w Bietigheim-Bissingen trudno było stwierdzić jednoznacznie, która ze stron przystąpi w roli faworyta.  Polki pod koniec ubiegłego tygodnia zaprezentowały się kapitalnie w Krajowie, pokonując Rumunię, Brazylię i Macedonię, Szwedki z kolei, nawet goszcząc u siebie „ w domu” EHF Euro 2016, nie stanęły na wysokości zadania.


Czwartkowy uraz stopy Darii Zawistowskiej nie okazał się bardzo groźny. Lewoskrzydłowa wybiegła na rozgrzewkę, jednak zgodnie z przewidywaniami w pierwszej siódemce na jej pozycji wystąpiła Kinga Grzyb. W zespole nominalnych gospodyń zabrakło Luisse Sand. Wyjściowy skład uzupełniły Adrianna Płaczek w bramce, Joanna Drabik na kole, tercet w drugiej linii Monika Kobylińska, Kinga Achruk, Karolina Kudłacz-Gloc oraz Katarzyna Janiszewska na prawym skrzydle.


 Trener Henrik Signell postawił natomiast na Filippę  Idehn w bramce, Olivię Mellegard i Emmę Fernis na skrzydłach, Annę Lagerquist na kole oraz trójkę Isabelle Gullden, Nathalie Hagman, Jenny Alm w drugiej linii. Pod koniec pierwszej minuty wynik otworzyła Bella Gullden, ale była to trzecia akcja spotkania. Wcześniej nieskutecznie rzucały bowiem Hagman i Kudłacz-Gloc.

 

Na wyrównanie nie czekaliśmy długo, bowiem  Achruk świetnie pociągnęła z biodra już w 90 sekundzie widowiska. Potem klasę pokazały lewoskrzydłowe, zresztą tych bramek w początkowym okresie było bardzo dużo, jako że i tempo mogło imponować.

 

Nie minęły cztery minuty, gdy tablica wskazywała stan 4:3 dla nominalnych gospodyń. Gullden nie tylko napędzała ataki Szwedek, ale w obronie odpowiadała za Monikę Kobylińską. Poza skutecznie wykonanym karnym niepokoiła nieco począ dyspozycja rzutowa naszej pani kapitan. Warto natomiast  pochwalić było Kingę Grzyb za odważne wykończenie kontry po długim podaniu od Płaczek. W pierwszych 10 minutach lewoskrzydłowa Zagłębia zdobyła połowę bramek całej naszej reprezentacji. 

 

Efektowna przerzutka na 7:7 Kasi Janiszewskiej oraz zwycięskie starcie obu dwudziestek, czyli Drabik z Gullden wzbudziły więc tym większą radość w polskim obozie. Kołowa z Lublina trafiła zresztą na 8:9, wyprowadzając Polki na pierwsze tego dnia prowadzenie. Zbliżał się koniec pierwszego kwadransa, a o czas poprosił trener Signell. Nastąpiło wiele zmian, w tym przesunięcie Hagman na prawe skrzydło.

 

Ważne, że mimo gry w osłabieniu, Weronika Gawlik nie dała się zaskoczyć z karnego. Na parkiecie pojawiła się Ewa Urtnowska, która zebrała szybko kolejny nieskuteczny rzut rywalek. W ataku początkowo nie spisywała się zbyt dobrze, do tego Achruk po własnym przechwycie przegrała starcie oko w oko z Idehn. Przeżywaliśmy prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

 

Rezerwowe obu stron popełniły w tej fazie zawodów sporo niewymuszonych błędów, spadło nieco też tempo spotkania, ale gorsza wiadomość to ta, że Szwedki wróciły na +1.  Wtedy coraz mocniej zaczęła dawać znać o sobie Ada Płaczek, to jej parada przyniosła nam odzyskanie piłki, którą Kinga Achruk rzutem przez 2/3 boiska umieściła momentalnie w siatce Skandynawek.

 

Zaczął się najlepszy okres gry Polek przed zmianą stron, bo jeśli już czymś mieliśmy problemy, to tylko z blokowaniem kołowej Urliki Toft.  Nie dziwi zatem, że w 26 minucie Achruk trafiła kapitalnie na 13:15. W samej końcówce pierwszej połowy przechwyt Darii Zawistowskiej i jej odważna szarża dały nam karnego, wykorzystanego przez Achruk. Niestety, praktycznie równo z syreną zdążyła trafić do naszej siatki Alm, wykorzystując więcej miejsca na boisku po karze dla Joanny Szarawagi. 


Drugą odsłonę zaczęliśmy zatem bez bramkarki i z sześcioma zawodniczkami w polu. Wróciła na plac gry Kobylińska, wróciła też Drabik. Świetna akcja Achruk przyniosła nam rzut karny, a z linii 7 metra  na 15:18 trafiła popularna Kudi. W rewanżu Fernis tylko obiła słupki naszej bramki. Dopiero rezerwowa Jamina Roberts znajdowała sposób na Płaczek. Polki były wciąż na +2/+3, bardzo łatwo wywalczając kolejne stałe fragmenty gry z  siódmego metra.

 

Co ważne, na blok Drabik nadziała się też wszędobylska Hagman. W 36. minucie na drugi time-out zdecydował się Hernik Signell. Jego zespół po drugim w sobotę golu Janiszewskiej przegrywał bowiem 18:21. Straty udało się zmniejszyć dopiero przy grze w przewadze liczebne. Cóż jednak z tego dla Szwedek, skoro w 38 minucie było już 24:19 dla naszych dziewczyn! 

 

Jak to możliwe? Gol kołowej Drabik wykluczający na dwie minuty Roberts, a potem dwa rzuty na pustą bramkę autorstwa popularnej Kudi i Kingi Achruk. W 40 minucie prawie orgazm wśród polskich kibiców, bo kapitan Kudłacz-Gloc znów trafia przez całe boisko i jest już 19:25! Trener Adrian Struzik nie umie powstrzymać emocji, dostaje żółtą kartkę, ryzykuje wykluczeniem, ale trudno się dziwić. 

 

Mamy pokaźną przewagę, a do końca meczu niewiele ponad kwadrans. Signell wciąż ryzykuje, wycofuje konsekwentnie bramkarkę, może liczyć na skuteczność Roberts, ale czy losy tego meczu mogą jeszcze jego dziewczyny odwrócić? W 44 minucie po szaleńczej kontrze Olivii Mellegard lewoskrzydłowa trafia na 22:26, chwilę potem poprawia Gullden, a trener Krowicki wpuszcza Sylwię Lisewską na lewe rozegranie.

 

Ta nie łapie piłki od Kudłacz-Gloc, lecz ratuje nas znów Płaczek. Biało-czerwone mają chwilowy kryzys i dwukrotnie niższy zapas goli niż kilka minut wcześniej. Jednak walczą co sił, tak jak leży to w ich naturze.  Znów mamy zawody pod tytułem gol za gol, niestety presji debiutu na mundialu nie wytrzymuje Lisewska, która gra bojaźliwie i oddaje bardzo niecelne rzuty.

 

W 49. minucie kara dla Grzyb za faul na trafiającej po kontrze Hagman, jest już tylko 26:28.  Wtedy do głosu dochodzi Monika Kobylińska, która wcześniej nie zasługiwała na osobną wzmiankę. Nasza rozgrywająca w krótkim odstępstwie czasowym zdobywa dwa gole, do tego Kudłacz-Gloc przechwytuje podanie do kontry Szwedek i prowadzimy wyżej, bo 30:26. 

 

- Jesteście lepsze! - skandują nasi kibice, ale ten koniec meczu jeszcze tak daleko! Bylibyśmy pewnie bliżej triumfu, ,gdyby Szarawaga trafiła po kontrze i długim podaniu od Roszak. Gdy na 32:27 podwyższa w 54. minucie Achruk sukces wydaje się na wyciągnięcie ręki. 

 

To jednak rywalki szybko trafiają dwukrotnie do naszej siatki. Hagman kryje indywidualnie polską kapitan, zaczyna się wojna nerwów. Kapitalna akcja na wcisk Romany Roszak i pudło z koła Anny Lagerquist  uspokajają nasze skołatane nerwy. Polska triumfuje w pierwszym meczu na mundialu! Już jutro, w niedzielę o 14.00 zagramy o dwa punkty z Czeszkami.

 

MVP meczu Kinga Achruk, która została na konferencji prasowej przedstawiona jako... grająca w Bundeslidze Monika Kobylińska. Zobacz poniżej jak zareagowała z klasą nasza rozgrywająca! MVP na boisku i w życiu!

 

[wideo] MŚ 2017: konferencja prasowa po meczu Szwecja - Polska

 

 

Szwecja - Polska 30:33 (15:17) 

 

Szwecja: Idehn, Bundsen – Toft 3, Mellegard 5, Ekenman-Fernis 2, Stoemberg, Roberts 4, Gustin, Westberg, Lagerquist 1, Gullden 5, Blomstrand 2, Hagman 5, Jacobsen, Alm 3


Polska: Płaczek, Gawlik – Kobylińska 2, Roszak 1, Grzyb  6, Kudłacz-Gloc 7 , Janiszewska 2, Zawistowska, Drabik 4, Kozłowska, Szarawaga, Achruk 9, Urtnowska 2, Lisewska


Sędziowali: R.Schulze i T.Tonnies (Niemcy)
 

Widzów: 3620
 

Z Bietigheim-Bissingen Michał Pomorski 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
wreszcie!
Tom aus Breslau | *.pl | 02.12.2017 23:09
Nasze w ważnym meczu w końcu pokazały to co potrafią. I w końcu zagrały bez strachu z mocnym rywalem. Efekt jest więc jaki jest:) Ps. Na Szwedkach należał się rewanż za ten "ustawiony" turniej przedolimpijski w Astrachaniu...
MHA - box
Nowa Erima
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens