MŚ2019 Japonia (K)
A A A
MŚ 2017: Czeszki w ćwierćfinale - Rumunia w szoku! (wideo)
11.12.2017 19:15 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Po niezwykle emocjonującym meczu w Lipsku pogromczynie Polski z Bietigheim poszły w ślady biało-czerwonych. Tak jak nasza drużyna wyeliminowała w Serbii w 1/8 finału Rumunki, tak cztery lata później zdecydowanego faworyta wyeliminowały Czeszki!

 

Czeszki sprawiły największą sensację w 1/8 finału MŚ 2017 (Fot. Heiner Lehmann)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Rzadko się zdarza, by przez pierwszy kwadrans mecz przebiegał wedle jednego wzoru o długim tytule „ na każdego gola nominalnych gospodyń skuteczną akcją odpowiadają nominalni goście. Tak było właśnie w spotkaniu Rumunek z Czeszkami.

 

Jedyna znacząca różnica to rozkład goli u obu ekip, bo dla podopiecznych Ambrosa Martina trafiała głównie Cristina Neagu (5 z 6 pierwszych bramek), w zespole Jana Basnego liderka Iveta Luzumova mogła zaś liczyć na większe wsparcie. 

 

Od stanu 7:7 po golu Michaeli Hrbkowej Rumunia zanotowała w końcu dwie udane akcje w ofensywie z rzędu. Włączyła się  z rzutem chimeryczna Melinda Geiger, a i jej zmienniczka Ana-Maria Dragut zaraz po wejściu na parkiet popisała się filmową bombą w okienko.

 

Brązowe medalistki ostatnich mistrzostw świata złapały wiatr w żagle, doprowadzając  do stanu 14:9 i 15:10. Za Neagu, mającą już wtedy aż osiem trafień na koncie, odpowiadała przez jakiś czas Sarka Marcikova. Chwilę odpoczynku dostała więc Luzumova, ale jej rodaczki zdołały po mękach odrobić 40% strat. Wynik po 30 minutach rywalizacji absolutnie nie przekreślał szans naszych południowych sąsiadek.

 

Wiedzieliśmy to aż za dobrze, bo przecież też prowadziliśmy do przerwy z Czeszkami, a ostatni kwadrans najchętniej wymazalibyśmy z pamięci.


Pierwsze po zmianie stron do siatki rywalek trafiły Rumunki, które gdyby nie dwie kapitalne parady Dominiki Mullnerovej powinny były prowadzić znów pięcioma oczkami. Tymczasem w 34’ ładnie rozegrana akcja w przewadze z koronką do prawego skrzydła, sfinalizowana przez Dominikę Zachovą przyniosła stan 18:16.

 

Czeszek nie wolno było lekceważyć, o czym wiedziała dobrze Neagu, szalejąca w ataku. W połowie trzeciego kwadransa rumuńska bombardierka zaliczyła już dziesiątego gola, co stanowiło połowę całej zdobyczy bramkowej zespołu. Dla dobra widowiska żałowaliśmy, że aktywna Marketa Jeřabkova obiła tylko słupek, bo po „złamaniu” poprzeczki przez Neagu, Czeszki miały piłkę na remis.

 

To nie koniec złej serii podopiecznych Basnego. Karnego nie wykorzystała nawet Luzumova, a chwilę potem Mala bezsensownie wpadła w dwie defensorki. Dopiero leworęczna Helena Rysankova, dzięki swojej drugiej bramce z rzędu doprowadziła do stanu 20:20. Czeszki stawały przez kolejny szansami na poprawę wyniku, ponieważ w  tym fragmencie zawodów drobne problemy z celownikiem miała słynna Cristina, wybierana trzykrotnie najlepszą piłkarką globu. 

 

Ku uciesze kibiców Rumunii niemoc strzelecka ich idolki trwała krótko. Pod koniec trzeciego kwadransa nominalne gospodynie prowadziły 22:20, a kolejny ich atak przyniósł trafienie Elizy Buceschi.  Koniec emocji? Skądże znowu. Tylko piłkarki Jana Basnego wiedzą, dlaczego nie wykorzystały kilku udanych parad swojej bramkarki i zamiast przynajmniej remisować, przegrywała w 53’ różnicą trzech goli.

 

To największy sukces w najnowszej historii czeskiej piłki ręcznej
Jana Knedlikova, reprezentantka Czech
Rumunki, uzależnione za bardzo od swej gwiazdorki, nie prezentowały się wcale znakomicie. W 56. minucie Mala trafiła po kontrze na 25:25 i mecz można było rozpoczynać na nowo. Ta sama piłkarka trenowana niedawno przez Leszka Krowickiego w Oldenburgu miała nawet piłkę na 26:25, ale przestrzeliła z lewego skrzydła. Kolejną szansę dostała za to Jeřabkova i ze znacznie trudniejszej pozycji trafiła do siatki Julii Dumańskiej.

 

Dość szybko wyrównała Geiger, ale w ostatnią minutę to Czeszki po karnym Petry Manakovej wchodziły, prowadząc 27:26. Neagu z karnego wyrównała stan rywalizacji, a na 11 sekund przed końcową syreną o czas poprosił Jan Basny.

 

Wycofał bramkarkę, postawił wszystko na jedną kartę i po chwili mógł tonąć w ramionach swych podopiecznych. Piękną akcję rozprowadziła Luzumova, a Hrbkova została bohaterką całych Czech, rzucając z prawego skrzydła na 28:27 i wprowadzając swą reprezentację do ¼ finału!

 

- Jest mi bardzo przykro, że nie mogłam uczestniczyć w tym meczu z powodu mojej kontuzji, która wyklucza mnie z gry do stycznia - przyznała Jana Knedlikova. - To największy sukces w najnowszej historii czeskiej piłki ręcznej. Przystępowałyśmy z czwartego miejsca w grupie, zatem to presja była po stronie Rumunii. Jestem dumna z dziewczyn, ale muszę wracać do Gyor na rehabilitację i swoim rodaczkom kibicować będę tylko przed telewizorem - zapowiedziała prawoskrzydłowa najlepszej klubowej drużyny Europy.

 

- To najpiękniejszy dzień w moim życiu sportowym - powiedziała Sarka Marcikova. - Nasza siła tkwi w zespole, w kolektywie, dlatego, choć nie stawiano na nas, dotarliśmy do ćwierćfinału. 

 

Uradowany trener Jan Basny, który znów po mistrzowsku rozegrał ostatni kwadrans mógł niespełna pół godziny po meczu wznieść piwny toast z czeskimi kibicami.   

 

[wideo] IHF TV: Czeszki odprawiły z kwitkiem Rumunię

 

 

Rumunia – Czechy 27:28 (17:14)

 

Rumunia: Dumańska, Dedu – Neagu 13, Geiger 4, Buceschi 3, Udristoiu 2, Dragut 2, Pintea 2, Ardean Elisei 1, Florianu, Laslo, Popa


Czechy: Satrapova, Mullnerova – Rysankoa 5, Manakova 1, Hrbkova 3, Luzumova 6, Zachova 1, Jerabkova 7,Mala 5, Adamkova, Marcikova, Kordovska


Sędziowali: R.Schulze i T.Tonnies (Niemcy)
 

MVP: Marketa Jeřabkova (Czechy)

 

Z Lipska Michał Pomorski

Gym Vibe 17 -artykuł
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens