W Zabrzu rozpoczął się II Noworoczny Turniej Piłki Ręcznej, w którym oprócz gospodarzy, NMC Powen uczestniczą Chrobry Głogów oraz pierwszoligowcy: Piotrkowianin Piotrków Trybunalski, i Czuwaj POSiR Przemyśl. W pierwszym dniu rozegrano dwa spotkania. O ile pierwsze zakończyło się zgodnie z przewidywaniami, czyli zwycięstwem Chrobrego 39:27, to w drugim zanotowano niespodziankę. Grający w Superlidze Powen zremisował 36:36 z pierwszoligowcem, Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Z tego wyniku najbardziej cieszył się były trener Powenu, dziś prowadzący Piotrkowianina, Krzysztof Przybylski.
W meczu Chrobrego Głogów z Czuwajem Przemyśl nie było niespodzianki. (Fot. A.Joniec)
Po pięciu minutach Chrobry prowadził 5:1 i już widać było która z drużyn gra w Superlidze, a która klasę niżej. W następnych pięciu minutach przemyślanom udawało się zmniejszać różnicę do trzech „trafień”, ale podopieczni trenera Markuszewskiego szybko odrabiali straty. W 12 minucie prowadzili 10:5 i wtedy pierwszoligowcom po raz pierwszy udało się strzelić dwie bramki pod rząd (Jankowski) i zniwelować przewagę Chrobrego do trzech goli.
Taka sama różnica była trzy minuty później, ale skuteczne rzuty Świątka, Wysokińskiego i Kuty dały Chrobremu sześciobramkowe prowadzenie (13:7). Ambitnie grającemu Czuwajowi udawało się odrobić jeszcze trzy bramki (17:14 w 30 minucie), ale ostatnie słowo należało do głogowian, którzy po bramkach Różańskiego oraz Ścigaja, zeszli na przerwę z pięciobramkową przewagą.
Drugą odsłonę bramką Świtały rozpoczął Chrobry, na co trzema golami odpowiedział Czuwaj. Odpowiedź głogowian była błyskawiczna (24:18), a po niej kibice ponownie oglądali trzy gole Czuwaju. I to był ostatni taki akcent drużyny znad Sanu.
Od tego momentu warunki na parkiecie dyktowali wyłączne zawodnicy Superligi. Szczególnie od 43 do 49 minuty, kiedy to wygrali ten fragment meczu 6:0 i było po meczu. Potem zapisali jeszcze na swym koncie czterobramkową serię, na co rywal nie potrafił znaleźć skutecznej odpowiedzi. No może poza ostatnią bramką meczu, którą zdobył Błażkowski.
Chrobry Głogów – Czuwaj Przemyśl 39:27 (19:14)
Chrobry: Stachera, Zapora, Kapela – Piętak 1, Różański 1, Bednarek 1, Żak, Świtała 5, Mochacki 1, Kuta 3, Łucak, Frąszczak, Płaczek 2, Olęcki, Wysokiński 6, Czekałowski 3, Świątek 4, Ścigaj 12.
Czuwaj: SGut, Sarama, Jarosz – Jankowski 6, Baraniecki 1, Kroczek 1, Kostka, Complak, Kalinowski, Stołowski, Błażkowski 2, Hatas 1, Oliferczuk 3, Kubisztal 7, Misiewicz 2.
Po bramce Wojnowskiego dla Piotrkowianina na otwarcie meczu, szybkie prowadzenie Powenu 3:1 po pięciu minutach zapowiadało spacerek gospodarzy turnieju. Teoretycznie, gdyż podopieczni byłego trenera Powenu, Krzysztofa Przybylskiego, chcieli mu sprawić radość i zabrali się do gry.
W siódmej minucie, po dwóch kontrach Daćki, objęli prowadzenie 4:3. Od tego momentu rozpoczęła się wymiana ciosów, a na tablicy wyników przed przerwą, po dwóch wcześniejszych, 11 razy widniał wynik remisowy. Częściej prowadzili goście, ale nie wyżej niż dwiema bramkami (12:10 w 18 minucie). Oba zespoły postawiły na atak, odpuszczając grę w obronie, stąd też łatwość zdobywania bramek.
W ekipie gospodarzy na parkiecie pokazał się Czech, Daniel Hojnik, który po pierwszych, mało udanych akcjach, zdobył trzy bramki oraz utalentowany Tymoteusz Piątek, który też wpisał się do protokołu, jako zdobywca bramki. W ekipie Piotrkowianina podobał się Maciej Pilitowski.
Druga odsłona była bliźniaczo podobna do pierwszej. Na bramkę jednego zespołu, jedną lub dwiema odpowiadał drugi, doprowadzając do remisu, bądź wychodząc na prowadzenie. W tej części meczu również 11 razy notowano remis. Raz dwubramkową przewagę uzyskał Piotrkowianin (22:20) i pięciokrotnie Powen (25:23, 27:23, 28:26, 35:33 i 36:34). Tę ostatnią na trzy minuty przed końcem spotkania, ale nie wykorzystał szansy na zwycięstwo. Goście grając w osłabieniu, po trafieniach Pakulskiego i Matyjasika zdołali wyrównać w 59 minucie i nie przegrać tego spotkania.
Mało tego, mogli go nawet wygrać, gdyż po wywalczeniu piłki przeprowadzili kontrę, ale zabrakło im zimnej krwi oraz precyzji. Ale turniejowa niespodzianka stała się faktem.
Po meczu uśmiechu radości nie krył trener Piotrkowianina, Krzysztof Przybylski. - Wynik na pewno sprawiedliwy. My prowadziliśmy częściej, choć więcej dwubramkowych przewag mieli gospodarze. Z gry w ataku jestem zadowolony, ale defensywy w tym spotkaniu nie było. W obu zespołach. Stracić 36 bramek, to zdecydowanie za dużo. Była szansa na zwycięstwo, ale akurat w tej akcji uczestniczył 17-latek, który nie potrafił opanować piłki po niedokładnym podaniu kolegi - powiedział trener ekipy z Piotrkowa.
Powen Zabrze – Piotrkowianin Piotrków Tryb. 36:36 (17:17)
Powen: Ner, Kicki – Niedośpiał 4, Lasoń 3, Stodtko 5, Marhun 3, Garbacz 2, Mokrzski 2, Kulak 2, Kryszeń 6, Kowalski, Kandora 3, Hojnik 5, Piątek 1.
Piotrkowianin: Procho, Pawlak, Wnuk - Mróz 1, Daćko 5, Biskup, Klimczak, Skalski 1, Trojanowski 2, Dankowski, Kowalik, P. Matyjasik 7, Rutkowski, Woynowski 3, Krzaczyński, Iskra 3, Cieniek, Pilitowski 8, Pakulski 5, Suski 1.
Z Zabrza Tadeusz Piątkowski