Energa AZS Koszalin
A A A
Kowalczyk dla handball.pl: Szmal to klasa sama dla siebie
21.01.2015 16:24 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Najlepszy duet bramkarski w żeńskim szczypiorniaku jest bez wątpienia w Koszalinie. Jak słabiej idzie Izie Prudzienicy to w pogotowiu jest Beata Kowalczyk. Jak nie radzi sobie Kowalczyk to na parkiecie rządzi Prudzienica. Ich tegoroczne interwencje w strategicznych momentach kibice zapamiętają na długie lata. Nie inaczej było w starciu z Mistrzyniami Polski z Lublina. Zaczęła bramkarka kadry, ale to Kowalczyk bliska była powstrzymania rozpędzonego MKS-u Selgros. O meczu do wygrania (24:27), pracy z trenerem oraz jaki medal przewiduje Beata Kowalczyk w Katarze, przeczytacie w poniższej rozmowie.
 

Beata Kowalczyk stanowi bardzo dobry duet z Izabelą Prudzienicą (Fot. K.Matuszewski)
 Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!


Handball.pl: Wiem, że trudno rozmawia się po przegranym meczu, ale Pani również na pewno przyzna, że mecz był do wygrania?

Beata Kowalczyk (Energa AZS Koszalin): Oczywiście, że mecz był do wygrania. Wszystkie w to wierzyłyśmy i mocno było to widać w ostatnich minutach spotkania. Doskonała postawa moich koleżanek. Super dziewczyny walczyły, ale jednak Lublin jest obecnie najlepszą ekipą w Polsce. Dały nam to wyraźnie odczuć w końcówce meczu.

Gdyby nie Pani postawa w bramce to można by się pokusić o stwierdzenie, że MKS rozstrzelałby Energę do bólu?

- Szczęście i dobrze wykonana praca. Liczyłam na to, że moja postawa zmotywuje i wszystkie zaskoczymy w końcówce. Trudno, nie udało się. Poza tym tak rzucały przeciwniczki, a mi udało się dobrze bronić.

Ale ta postawa nie jest przypadkiem?

- To jest na pewno doświadczenie. Gdzieś tam próbowałam, wyciągnęłam wnioski z pierwszej połowy, gdzie te piłki były rzucane m.in. w drugie tempo. Niektóre piłki ze skrzydła były powtarzalne. Jessica Quintino np. próbowała trzymać kierunek, a ja próbowałam to po prostu wytrzymać. Tak samo Kristina Repelewska dzisiaj super mecz zagrała. Naprawdę nie do powstrzymania. Chyba głównie dzięki niej ta druga połowa wyglądała tak dobrze ze strony Lublina.

Można powiedzieć, że bramka AZS-u to stabilny punkt drużyny?

- Razem z Izą dzielimy tą bramkę w fajny sposób. Mamy znakomity kontakt, więc jest to budujące. Mamy też teraz trenera, który zwraca ogromną uwagę na tą pozycję. Dużo mamy podpowiedzi, bo trener Jankowski przecież sam był bramkarzem. Dlatego na pewno doświadczenie trenera przekłada się dodatkowo na nasz plus.

Widzieliśmy dzisiaj siłę mocnej ławki. Selgros, który ma szeroki skład kadrowy i na przeciw Energa, gdzie nie wygląda to najlepiej.

- Dzisiaj dostałyśmy nawet taką śmieszną informację przed meczem, że dziewczyn z Lublina jest tylko piętnaście. Zrobiła się cisza w szatni, a później troszeczkę śmiechu.  Ja ciągle mówię, że to nie ważne, ze nas jest jedenaście. Nas jest aż jedenaście. Mimo wszystko mamy pozycję jaką mamy w tabeli, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

Odchodzi Kirsten Balle. Przychodzą natomiast dwie nowe zawodniczki. Jedną z nich jest Romana Fornalik.

- Mamy informację, że Zarząd stara się o zawodniczki. Na pewno do nas dołączą, mimo, że jest okres rozgrywek, w którym ciężko wyciągnąć z klubów kogokolwiek.

Wróciły natomiast do gry Karolina Kalska i Sara Garović, więc chyba łatwiej pracuje się trenerowi Jankowskiemu?

- Trener oczywiście radzi sobie doskonale. Przed przyjściem na pewno wiedział z mediów, że jest nas jedenaście, czy dwanaście i ten skład jest bardzo mały. Na pewno jest ciężko. Trenujemy  m.in. z wykorzystaniem krzesełek i pachołków.  Próbujemy, mimo wąskiego składu, nowe elementy taktyczne. Chcemy też, aby trening opierał się również, o ten wymagany w naszej dyscyplinie, kontakt fizyczny. Na prawdę dajemy radę...

Czyli pomysłowość trenera nie zna granic?

- Tak. Trzeba również zaznaczyć, że trener Reidar Moistad też miał ciekawe pomysły. Uzupełnia się na pewno myśl szkoleniowa obu trenerów. My też musimy się przyzwyczaić. To są dwie różne szkoły trenerskie. Oba sposoby prowadzenia drużyny są inne i musimy się do siebie po prostu przyzwyczaić. Pracujemy nad zgraniem, co spowoduje, że te play-offy będą lepiej wyglądały w naszym wykonaniu. Chcemy zająć jak najlepsze miejsce.

Przed wami dwumecz pucharowo-ligowy z Tczewem. Nie jest to zespół pokroju MKS-u, ale potrafi zaskoczyć?

- Nie widziałam ostatniego meczu Tczewa, ale dochodzą do nas informację, że Tczew coraz lepiej sobie radzi, więc na pewno nie podchodzimy do tego przeciwnika bez rozwagi. Będziemy grały rozsądnie. Zrobimy wszystko, żeby wygrać te mecze. Na pewno dziewczyny się nie położą na boisku, a będą walczyły do końca. Zresztą grałyśmy z nimi w okresie przygotowawczym i nie było wcale tak łatwo.

Ola Kobyłecka powiedziała ostatnio, że będzie czwórka...

- Zgadzam się z Olą. Na pewno będzie czwórka.

Zapytam jeszcze w ramach refleksji przy obecnych Mistrzostwach Świata. Co nasi ugrają w Katarze?

- Zajmą miejsce w czwórce, a myślę, że ostatecznie będzie medal brązowy. Życzę chłopakom jak najlepiej. Mamy znakomitą kadrę, a Sławek Szmal klasa sama dla siebie. Życzę im powodzenia i wszystkiego dobrego.

Rozmawiał Karol Matuszewski

oceń + 1 (1 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens